Hiszpański minister spraw zagranicznych wyraził w środę „zdziwienie” wobec reakcji kanclerza Niemiec, po tym jak ten nie okazał wsparcia Hiszpanii w związku z groźbami handlowymi ze strony prezydenta USA.
We wtorek kanclerz niemiec Friedrich Merz zachował milczenie, podczas konferencji prasowej w Białym Domu, gdy prezydent USA Donald Trump groził Hiszpanii embargiem.
Merz dodatkowo skrytykował Madryt, zauważając, że Hiszpania jest jedynym sojusznikiem NATO, który nie zgadza się na realizację celu wydatków obronnych wynoszącego 5% PKB.
„Staramy się ich przekonać, że to część naszego wspólnego bezpieczeństwa, którego wszyscy musimy przestrzegać” – powiedział Merz w Białym Domu, na co Trump odpowiedział: „Hiszpania wykazała się bardzo, bardzo małą chęcią współpracy”.
Minister spraw zagranicznych Jose Manuel Albares podkreślił, że Hiszpania wspierała Danię w sytuacji zagrożenia taryfowego związanego z presją USA w sprawie Grenlandii, a także wspierała państwa wschodniej flanki NATO.
Po spotkaniu w Białym Domu Merz powiedział dziennikarzom, że w prywatnej rozmowie z Trumpem bronił Hiszpanii, według doniesień New York Timesa.
We wtorek Bruksela również wyraziła poparcie dla Hiszpanii, oczekując, że Stany Zjednoczone będą respektować swoje zobowiązania handlowe i deklarując ochronę interesów UE.
W środę prezydent Francji zadzwonił do hiszpańskiego premiera, aby wyrazić „europejską solidarność Francji w odpowiedzi na niedawne groźby nacisku gospodarczego skierowane wobec Hiszpanii”, poinformowały źródła z Pałacu Elizejskiego hiszpańską agencję Efe.






