Rosja zamknie polski konsulat na Syberii jako krok odwetowy
Moskwa poinformowała ambasadora Polski, że zamknie konsulat Warszawy w Irkucku po tym, jak Polska zamknęła rosyjską placówkę w Gdańsku z powodu domniemanej dywersji, pogłębiając rozłam między dwoma krajami.
Rosja wezwała w czwartek ambasadora Polski i ogłosiła, że zamknie polski konsulat w syberyjskim Irkucku w odwecie za zamknięcie przez Warszawę rosyjskiego konsulatu pod zarzutem sabotażu.
Ofensywa Rosji na Ukrainę poważnie pogorszyła stosunki między Warszawą a Moskwą; Polska stała się centrum tranzytowym dla zachodniej broni kierowanej na Kijów i przyjęła setki tysięcy ukraińskich uchodźców.
Warszawa w zeszłym tygodniu zamknęła konsulat Rosji w Gdańsku po oskarżeniu Moskwy o zainscenizowanie aktu sabotażu na polskiej linii kolejowej.
“Ograniczanie rosyjskiej obecności konsularnej w Polsce pod absurdalnym pretekstem to jawnie wroga i nieuzasadniona decyzja kierownictwa Polski” — głosi oświadczenie rosyjskiego MSZ.
Jako “środek odwetowy” ambasador Polski został poinformowany o decyzji Moskwy o wycofaniu zgody na funkcjonowanie Konsulatu Generalnego RP w Irkucku z dniem 30 grudnia 2025 r.
Warszawa wcześniej zamknęła rosyjskie konsulaty w Poznaniu i Krakowie, podczas gdy Moskwa zamknęła konsulaty Polski w Sankt Petersburgu i Kaliningradzie.
Pozostawi to główne ambasady w stolicach jako jedyne misje dyplomatyczne obu krajów.
Polska jest jedynym europejskim krajem, który ma konsulat w Irkucku — mieście położonym blisko Mongolii — placówce, która pomagała przy repatriacji potomków Polaków deportowanych na Syberię za panowania sowieckiego dyktatora Józefa Stalina.
Polska powiedziała, że przewidywała zamknięcie.
Rzecznik tamtejszego ministerstwa spraw zagranicznych, Maciej Wewior, nazwał decyzję “bezpodstawną”, twierdząc, że Warszawa “nie organizuje ani nie wspiera terroryzmu czy aktów sabotażu w Rosji”.
Wewior powiedział, że konsulat miał jedynie trzech pracowników i że będzie funkcjonować do terminu 30 grudnia 2025 r., po czym jego zadania przejmie ambasada w Moskwie.
Polska — jedyny kraj NATO graniczący zarówno z Rosją, jak i z Ukrainą — w zeszłym tygodniu poinformowała, że podejrzewa dwóch Ukraińców pracujących dla Moskwy o spowodowanie uszkodzeń na linii kolejowej Lublin–Warszawa.
Moskwa od dawna oskarża Polskę o “rusofobię”.