Minister spraw zagranicznych Litwy Kęstutis Budrys w rozmowie z AFP skrytykował część państw europejskich za niewystarczające nakłady na wsparcie Ukrainy oraz wzmacnianie NATO.
Budrys podkreślił, że nie widzi innej drogi niż dalsze umacnianie relacji transatlantyckich oraz Sojuszu Północnoatlantyckiego, który – jego zdaniem – powinien pokazywać jedność. Zaznaczył jednocześnie, że nie wszystkie kraje w Europie traktują tę odpowiedzialność wystarczająco poważnie, odnosząc się przy tym do państw południowej Europy, polityk nie wskazał jednak o jakie państwa chodzi.
Litwa przeznacza na obronność 5,4% swojego PKB.
„To najwyższy poziom wydatków w całym NATO i całym wolnym świecie” — wskazał Budrys.
Litwa, położona na wschodniej flance NATO, pozostaje jednym z kluczowych sojuszników Ukrainy od początku pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku.
W tym tygodniu najwyższy dowódca NATO, generał Sił Powietrznych USA Alexus Grynkewich, określił Litwę jako „doskonały przykład do naśladowania” pod względem wkładu w obronność.
Państwo angażuje się także w inicjatywy obronne na poziomie europejskim – jako drugi kraj w UE po Polsce przystąpiła do programu pożyczek obronnych. Na jej terytorium stacjonuje również niemiecka brygada licząca 4 800 żołnierzy.
Budrys podkreślił jednak, że działania europejskie nie mogą zastąpić współpracy transatlantyckiej. Jego zdaniem środki bezpieczeństwa w Europie mogą być jedynie uzupełnieniem NATO, a nie jego alternatywą.
Zwrócił też uwagę, że koncepcje „autonomicznej Europy” budzą jego zdziwienie, szczególnie gdy – jak stwierdził – pojawiają się w krajach najmniej angażujących się w wydatki obronne.
Budrys ocenił, że obecne działania finansowe są niewystarczające. Wskazał, że nie wszystkie państwa w Europie w równym stopniu realizują swoje zobowiązania.
„Każdy musi wnieść swój wkład, a obecnie tak się nie dzieje” – powiedział.
Wymienił przy tym m.in. kraje nordyckie, bałtyckie, Polskę i Niemcy jako przykłady państw przeznaczających odpowiednie środki.
Zaznaczył jednocześnie, że w regionie południowej Europy finansowanie wsparcia dla Ukrainy jest niższe, a unijna pożyczka w wysokości 90 mld euro – jego zdaniem – nie rozwiązuje problemu.
Jak podkreślił, doświadczenia zimnej wojny pokazują, że odstraszanie jest możliwe, a Rosję – podobnie jak wcześniej ZSRR – można powstrzymać, nie poprzez rozmowy, lecz poprzez rozwój zdolności obronnych i odpowiednie inwestycje.
„Więc wydawajcie środki i pokazujcie, jak budujecie swoje zdolności” — dodał.
Litwa, granicząca z rosyjskim obwodem kaliningradzkim oraz Białorusią, w ostatnim czasie mierzyła się m.in. z incydentami z udziałem dronów oraz balonów przemytniczych nadlatujących z terytorium Białorusi.
Budrys zaznaczył, że tego typu zdarzenia powinny być traktowane jako impuls do działania, a nie wyłącznie jako powód do wzajemnych oskarżeń.
W obliczu nadchodzącego szczytu NATO w Ankarze szef litewskiej dyplomacji ocenił, że Sojusz ma okazję uzupełnić braki i zaprezentować konkretne działania.
„To okazja, by wypełnić luki, a może także pokazać innym krajom, że istnieją rozwiązania” – powiedział.















