Warszawa wyraźnie ograniczyła działania dyplomatyczne mające doprowadzić do odzyskania wraku prezydenckiego samolotu, który rozbił się w Rosji 16 lat temu – informują media.
W katastrofie smoleńskiej w 2010 roku zginęło 96 osób. Nikt z pasażerów ani członków załogi nie przeżył. Wśród ofiar byli prezydent Lech Kaczyński, jego żona Maria, a także wysocy rangą przedstawiciele państwa i dowódcy wojskowi.
Jak podał portal Gazeta.pl, powołując się na Ministerstwo Spraw Zagranicznych, od czasu objęcia władzy przez koalicję Donalda Tuska w grudniu 2023 roku Warszawa skierowała do Moskwy tylko jedną notę dyplomatyczną dotyczącą zwrotu wraku. Dokument został wysłany w 1. kwartale 2024 roku. Rosja nie udzieliła na niego odpowiedzi.
To znacznie mniej niż w poprzednich latach. W okresie od 2019 do 2023 roku, kiedy rządziło Prawo i Sprawiedliwość, Polska wystosowała do Rosji 8 not w sprawie przekazania wraku.
Moskwa odpowiedziała tylko na jedną z nich, podtrzymując stanowisko, że samolot nie może zostać zwrócony, ponieważ nadal stanowi dowód w prowadzonym przez Rosję postępowaniu karnym dotyczącym katastrofy.
Według polskiej Prokuratury Krajowej, Rosja wielokrotnie odmawiała przekazania zarówno wraku samolotu, jak i rejestratorów lotu, uzależniając ich zwrot od zakończenia rosyjskiego śledztwa.
Bez odpowiedzi lub z odmową spotykały się również niektóre polskie wnioski o pomoc prawną związane z szerszym postępowaniem dotyczącym katastrofy smoleńskiej.
Nie jest również jasne, gdzie obecnie znajduje się wrak i w jakim jest stanie. W kwietniu ambasador Polski w Moskwie Krzysztof Krajewski informował, że polscy przedstawiciele nie mają już dostępu do terenu na lotnisku wojskowym Smoleńsk Północny, gdzie wcześniej przechowywano szczątki samolotu.


















