Niemieckie media, powołując się na źródła w służbach bezpieczeństwa, poinformowały o śladach DNA znalezionych na dronie na lotnisku w Lipsku, które odpowiadają śladom zabezpieczonym po podpaleniu w 2024 roku – podała w poniedziałek Polska Agencja Prasowa.
Jak przekazała PAP, w lipcu 2024 roku, na lotnisku w Lipsku zapaliła się przesyłka wysłana z krajów bałtyckich, która miała zostać przekierowana do samolotu. Według niemieckiego kontrwywiadu za zdarzeniem najprawdopodobniej stała Rosja. Przesyłka była wyposażona w zapalnik.
Paczka ostatecznie wywołała pożar w magazynie firmy kurierskiej, a nie na pokładzie samolotu.
Według doniesień, najnowsze ustalenia niemieckich służb dotyczą drona znalezionego w nocy z wtorku na środę na lotnisku w Lipsku. Według śledczych urządzenie miało celowo uderzyć wcześniej w skrzydło zaparkowanego na płycie ukraińskiego samolotu Antonow. Znajdujące się przy dronie materiały wybuchowe nie eksplodowały podczas uderzenia.
Tej samej nocy samolot transportowy zderzył się z niezidentyfikowanym obiektem w pobliżu lotniska w Lipsku. Maszyna ostatecznie wylądowała w Hanowerze, gdzie stwierdzono niewielkie uszkodzenia.
Krótko przed tym zdarzeniem lotnisko w Lipsku wstrzymało operacje po znalezieniu na płycie, w pobliżu ukraińskiego Antonowa, drona wyposażonego w detonator.
Lotnisko w Lipsku jest ważnym węzłem zachodniej pomocy militarnej dla Ukrainy. Po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji w 2022 roku koncern Antonow przeniósł tam swoją flotę.

















