Ceny ropy wzrosły w piątek, podczas gdy sytuacja na giełdach była niejednoznaczna. Początkowy optymizm związany z decyzją Donalda Trumpa o ponownym przesunięciu terminu działań wobec Iranu szybko osłabł.
Reakcja rynków była umiarkowana, podczas gdy rządy na całym świecie zaczęły podejmować działania mające chronić gospodarki przed rosnącymi kosztami energii. Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) ostrzegła jednocześnie, że inflacja w Stanach Zjednoczonych może przekroczyć cztery procent.
Prezydent USA zapowiedział wcześniej możliwość ataku na irańską infrastrukturę energetyczną, jeśli Teheran nie odblokuje Cieśniny Ormuz w ciągu 48 godzin. Termin ten został jednak wydłużony o pięć dni z powodu – jak twierdził Trump – pozytywnych rozmów pokojowych, którym Iran zaprzeczył.
Po kolejnych dniach napięć i sprzecznych doniesień o negocjacjach Trump ogłosił w czwartek, że na prośbę Teheranu ponownie przesuwa decyzję – tym razem do 6 kwietnia. Za pośrednictwem platformy Truth Social Trump podkreślił, że rozmowy trwają i przebiegają pomyślnie.
Prezydent zaznaczył również, że nie jest zdesperowany, by zawrzeć porozumienie kończące konflikt, mimo chłodnej reakcji Iranu na amerykański plan pokojowy oraz obaw o wpływ rosnących cen ropy na inflację.
Według jego słów Iran miał umożliwić przepłynięcie dziesięciu tankowców przez Cieśninę Ormuz, przez którą transportowana jest znaczna część światowej ropy i gazu, co miało świadczyć o powadze negocjacji.
Irańska agencja Tasnim poinformowała, że odpowiedź Teheranu na amerykański plan zakończenia konfliktu została przekazana za pośrednictwem mediatorów. Wśród postulatów znalazło się zakończenie ataków USA i Izraela, wypłata reparacji oraz uznanie suwerenności Iranu nad Cieśniną Ormuz.
Jednocześnie pojawiły się także informacje, że Pentagon rozważa wysłanie do 10 tysięcy dodatkowych żołnierzy na Bliski Wschód.
W piątek ceny ropy początkowo spadły o ponad jeden procent, jednakże wraz z otwarciem rynków europejskich sytuacja uległa odwróceniu. Ceny zaczęły rosnąć, a cena ropy Brent ponownie zbliżyła się do poziomu 110 dolarów. Od początku konfliktu ropa Brent podrożała o prawie 50 procent, a amerykańska WTI o około 40 procent.
Na giełdach w Tokio, Seulu, Sydney, Wellington, Tajpej, Mumbaju, Dżakarcie i Manili odnotowano wyraźne spadki, podczas gdy rynki w Hongkongu, Szanghaju, Singapurze i Bangkoku, a także w Londynie, Frankfurcie i Paryżu, zakończyły sesję na plusie. Inwestorzy coraz ostrożniej podchodzą do komunikatów z Białego Domu, wskazując na zmienność stanowiska administracji USA.
Eksperci podkreślają, że wydłużenie terminu daje jedynie czas, ale nie rozwiązuje niepewności.
Światowa Organizacja Handlu ostrzegła, że globalny system handlowy doświadcza największych zakłóceń od 80 lat, a Bank Światowy zadeklarował gotowość do udzielenia wsparcia finansowego krajom rozwijającym się.
OECD przewiduje, że inflacja w USA może sięgnąć 4,2 procent, znacznie powyżej wcześniejszych prognoz.
W odpowiedzi na kryzys energetyczny rządy wielu państw wprowadzają środki łagodzące jego skutki. Wsparcie, obejmujące m.in. obniżki podatków na paliwa, zapowiedziały między innymi Hiszpania, Polska i Korea Południowa.






