W sobotę premier Donald Tusk skrytykował Węgry za zablokowanie wartego 90 mld euro pakietu pożyczkowego Unii Europejskiej, którego celem jest wsparcie Ukrainy w zakresie wydatków wojskowych oraz ekonomicznych potrzeb Ukrainy.
Porozumienie w sprawie finansowania zostało osiągnięte przez unijnych przywódców w grudniu. Środki miały zapewnić Kijowowi wsparcie budżetowe w latach 2026–2027. Projekt zatwierdził Parlament Europejski.
UE planowała zdobyć potrzebne środki poprzez zaciągnięcie pożyczki na rynkach kapitałowych. Spłata tej pożyczki byłaby zabezpieczona wspólnym budżetem UE, bez bezpośredniego udziału Węgier, Słowacji i Czech.
Mimo to Węgry wstrzymały zgodę na kluczową zmianę w wieloletnich ramach finansowych UE, co w praktyce uniemożliwia ostateczne przyjęcie pożyczki.
Szef węgierskiej dyplomacji, Peter Szijjarto, zapowiedział, że Budapeszt będzie blokować inicjatywę do czasu wznowienia dostaw ropy do kraju rurociągiem Przyjaźń. Według Węgier Ukraina nie przywróciła tranzytu po zniszczeniach spowodowanych przez rosyjski atak. Węgry utrzymują, że sytuacja ta narusza postanowienia umowy między UE i Ukrainą, czemu Kijów zaprzecza.
Rząd w Warszawie poparł pakiet wsparcia. Donald Tusk ocenił weto Węgier jako zagrożenie dla jedności Europy oraz dla zdolności Ukrainy do dalszej obrony przed rosyjską agresją. Po grudniowym szczycie UE podkreślał, że mechanizm finansowania – oparty na tzw. rezerwach budżetowych UE – nie obciąży polskich podatników. Zaznaczał również, że pożyczka ma zostać spłacona przez Ukrainę, gdy dostępne będą reparacje ze strony Rosji.
Spór wywołał w Brukseli obawy, że wymóg jednomyślności przy części decyzji budżetowych pozwala pojedynczym państwom członkowskim wstrzymywać inicjatywy popierane przez większość.
Komisja Europejska przypomniała, że oczekuje od wszystkich krajów dotrzymania politycznego porozumienia w sprawie pożyczki i podkreśliła znaczenie wspólnego stanowiska wobec wsparcia dla Ukrainy.






