Demonstranci w stolicy Francji wyrażają sprzeciw wobec ICE

Fala oburzenia nasiliła się po zabiciu przez agentów imigracyjnych dwóch osób biorących udział w demonstracji w Minneapolis, w stanie Minnesota w USA.

By
Protestujący trzymają transparenty o treści: "ICE morduje Amerykanów” i "Braterstwo bez granic, ICE precz”, w Paryżu, 28 stycznia 2026 r. / AP

W środę w Paryżu odbyła się demonstracja przeciwko polityce imigracyjnej prezydenta USA Donalda Trumpa. Protesty nasiliły się po drugim w tym miesiącu śmiertelnym postrzeleniu przez agentów imigracyjnych, będącym kulminacją kilku miesięcy narastającej przemocy.

Uczestnicy marszu, zorganizowanego przez pro-demokratyczne grupy Indivisibles i La Digue, skandowali hasła wzywające do zamknięcia ICE, amerykańskiej agencji zajmującej się egzekwowaniem prawa imigracyjnego. 

Fala oburzenia nasiliła się po zabiciu przez agentów imigracyjnych dwóch osób biorących udział w demonstracji w Minneapolis, w stanie Minnesota w USA. Jedna z ofiar to pielęgniarz z oddziału intensywnej terapii, Alex Pretti.

“Znajdujemy się w krytycznym momencie. Widzimy obywateli zabijanych na ulicach i jeśli nic nie zrobimy, skończymy z faszystowską dyktaturą” – powiedziała agencji AFP Isobel Coen, 29-letnia menedżerka z branży turystyki kulinarnej, która w obawie o przyszłość USA rozważa sprowadzenie matki do Francji.

Michelle Rooney, amerykańska rysowniczka mieszkająca w Paryżu, wzięła udział w swoim pierwszym proteście. “Jestem tutaj, bo możemy demonstrować bez obawy o postrzelenie.” 

“Robię to dla mojej rodziny w Minnesocie, która czuje, że nie jest w stanie tego zrobić.– powiedziała.

Mimo, że Biały Dom podkreśla, iż działania ICE skierowane są przeciwko zatwardziałym przestępcom, obecność zamaskowanych, uzbrojonych funkcjonariuszy przechwytujących ludzi na ulicach, w domach i miejscach pracy wywołała powszechne oburzenie.

Wielu uczestników marszu podkreślało, że ich niepokój wykracza poza politykę imigracyjną i dotyczy przyszłości amerykańskiej demokracji. 

“Wszystko jest zagrożone… łamią Kartę Praw” – powiedział Eddie Colla, 56-letni artysta z New Jersey.