W Unii Europejskiej narasta spór dotyczący systemu handlu emisjami (ETS), który ma zostać poddany istotnym zmianom w ramach reformy przygotowywanej przez Komisję Europejską. Państwa członkowskie, przedstawiciele przemysłu oraz organizacje środowiskowe prezentują odmienne stanowiska wobec przyszłości tego kluczowego narzędzia polityki klimatycznej.
Komisja Europejska znajduje się pod silną presją, aby zmodyfikować dwudziestoletni system ETS. Jednocześnie państwa UE starają się wzmocnić przemysł i zmierzyć się z wysokimi kosztami energii.
Ostateczna propozycja reformy ma zostać przedstawiona 15 lipca. W środę zostały przeprowadzone rozmowy w tej sprawie.
Napięcia wokół systemu wzrosły dodatkowo w związku z sytuacją na rynkach energii, gdzie wzrost cen został powiązany z eskalacją konfliktu w Iranie.
System ETS funkcjonuje od 2005 roku i ma na celu ograniczanie emisji gazów cieplarnianych poprzez nakładanie opłat na podmioty najbardziej zanieczyszczające środowisko, takie jak sektor energetyczny czy przemysł ciężki, w tym stalowy, cementowy i chemiczny. Przedsiębiorstwa muszą kupować uprawnienia do emisji, których liczba jest ograniczona.
Obecna cena uprawnień wynosi około 75 euro za tonę dwutlenku węgla, a liczba dostępnych uprawnień jest stopniowo zmniejszana, aby zachęcać do ograniczania emisji.
Część firm otrzymuje darmowe przydziały, jednak są one stopniowo ograniczane i miały zniknąć do 2034 roku, co stało się jednym z głównych punktów spornych w trwającej debacie.
Debata nad reformą nabrała wymiaru politycznego. Znaczna część europejskiego przemysłu, w tym przemysł chemiczny w Niemczech, krytykuje system, wskazując na wzrost kosztów energii i nadmierne obciążenia regulacyjne.
Włochy zaapelowały o jego zawieszenie i gruntowną przebudowę systemu.
Kraje o wysokiej emisji, takie jak Czechy czy Polska, często kwestionują system, z kolei państwa skandynawskie oraz Hiszpania pozostają jego zwolennikami.
Komisja Europejska rozważa wprowadzenie większej elastyczności dla przemysłu, uzależnionej od zobowiązań dotyczących długoterminowego ograniczania emisji CO₂. Możliwe jest również wolniejsze wygaszanie darmowych uprawnień oraz ich przedłużenie poza rok 2034.
Wśród omawianych propozycji znajduje się także rozszerzenie systemu na sektor odpadów oraz międzynarodowe loty z UE, choć rozwiązanie to budzi sprzeciw branży lotniczej i nie ma pełnego poparcia wewnątrz Komisji.
Planowany jest także fundusz o wartości 30 miliardów euro, mający przyspieszyć przejście na gospodarkę niskoemisyjną.
Komisja rozważa dodatkowo mechanizmy ograniczające wahania cen oraz możliwość przyznania dodatkowych darmowych uprawnień w latach 2026 do 2030, co mogłoby przynieść przemysłowi znaczące oszczędności.
Mimo zapowiedzi reformy, Komisja Europejska podkreśla, że nie planuje likwidacji systemu ETS, który uznaje za jedno z kluczowych narzędzi polityki klimatycznej.
Organizacje ekologiczne ostrzegają jednak, że planowane zmiany mogą oznaczać jego osłabienie.
W tle debaty pozostaje również kwestia rozszerzenia ETS o tzw. ETS 2, obejmujący transport drogowy i ogrzewanie budynków. Wdrożenie tego systemu zostało już przesunięte z 2027 roku na 2028 rok na wniosek części państw członkowskich, w tym Polski i Węgier.








