Donald Trump uważa, że to Chiny, a nie Stany Zjednoczone, powinny zasiąść do stołu negocjacyjnego w sprawie handlu – poinformował Biały Dom po tym, jak prezydent USA oskarżył Pekin o wycofanie się z dużej umowy z Boeingiem.
,,Piłka jest po stronie Chin. To Chiny muszą zawrzeć z nami umowę. My nie musimy zawierać umowy z nimi" – stwierdzono w oświadczeniu Trumpa, które odczytała rzeczniczka prasowa Karoline Leavitt podczas wtorkowego briefingu.
,,Nie ma różnicy między Chinami a jakimkolwiek innym krajem, poza tym, że są one znacznie większe" – dodała.
Komentarze Leavitt pojawiły się po tym, jak Trump oskarżył Chiny o wycofanie się z dużej umowy z amerykańskim gigantem lotniczym Boeingiem – w nawiązaniu do raportu Bloomberga, który donosił, że Pekin nakazał liniom lotniczym wstrzymanie odbioru samolotów tej firmy.
Raport wskazywał również, że Pekin zażądał od chińskich przewoźników wstrzymania zakupów sprzętu i części lotniczych od amerykańskich firm.
,,Właśnie wycofali się z dużej umowy z Boeingiem, twierdząc, że 'nie przyjmą' samolotów, które były w pełni zakontraktowane" – napisał Trump na Truth Social, odnosząc się do Chin.
Nie podał jednak dalszych szczegółów dotyczących umowy z Boeingiem, o której wspominał.
Trump od czasu powrotu do prezydentury w tym roku, nałożył nowe cła na sojuszników i przeciwników, ale najcięższe uderzenia skierował przeciwko Chinom – wprowadzając dodatkowe 145-procentowe taryfy na wiele chińskich towarów.
Szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen powiedziała niemieckiemu tygodnikowi ,,Die Zeit", że relacje między UE a Stanami Zjednoczonymi są ,,skomplikowane" po tym, jak Trump nałożył 10-procentowe cła na kraje unijne.
Zapytana o potencjalne negocjacje, von der Leyen stwierdziła, że Europejczycy ,,jasno przedstawiają swoje stanowisko, a Amerykanie robią to samo".
Tymczasem Ottawa we wtorek zaoferowała ulgi celne producentom samochodów pod warunkiem, że utrzymają produkcję w Kanadzie, obawiając się, że polityka Trumpa może spowodować odpływ kluczowego sektora produkcyjnego do Stanów Zjednoczonych.
,,Zero szacunku”
Trump ponownie skrytykował Pekin we wtorek, twierdząc na Truth Social, że Chiny nie wypełniły swoich zobowiązań wynikających z wcześniejszej umowy handlowej. Wydaje się, że odnosił się do porozumienia, które zakończyło eskalującą wojnę celną między obiema stronami podczas jego pierwszej kadencji.
Prezydent USA powiedział, że Chiny kupiły tylko ,,część tego, co zobowiązały się kupić", oskarżając Pekin o ,,zero szacunku" dla administracji jego poprzednika, Joe Bidena.
Od początku roku Trump nałożył wysokie cła na import z Chin, w tym 10-procentową ,,podstawową" taryfę na wielu partnerów handlowych USA.
Jego administracja niedawno rozszerzyła wyjątki od tych ceł, wyłączając niektóre produkty technologiczne, takie jak smartfony i laptopy, z globalnej 10-procentowej taryfy oraz najnowszej 125-procentowej opłaty nałożonej na Chiny.
Trump obiecał również we wtorek chronić amerykańskich rolników, zauważając w mediach społecznościowych, że często są oni ,,stawiani na pierwszej linii frontu z naszymi przeciwnikami, takimi jak Chiny", podczas sporów handlowych.
Wiele chińskich towarów nadal podlega łącznej 145-procentowej dodatkowej taryfie lub co najmniej wcześniejszej 20-procentowej opłacie, którą Trump wprowadził w związku z rzekomą rolą Chin w łańcuchu dostaw fentanylu.
W odpowiedzi Pekin wprowadził kontrcła, które dotknęły amerykańskie produkty rolne, a później odpowiedział szeroką 125-procentową taryfą na importowane towary z USA.
We wtorek akcje Boeinga spadły o 2,4 procent.











