Europejskie ceny gazu szybko wzrosły, ponieważ wojna na Bliskim Wschodzie i związane z nią zakłócenia w transporcie przez Cieśninę Ormuz utrudniły dostawy surowca. Dodatkowo katarski koncern QatarEnergy wstrzymał produkcję w kluczowych zakładach skraplania gazu ziemnego, co wzmogło obawy o możliwe niedobory na rynku.
Ruch statków handlowych w Cieśninie Ormuz został w dużej mierze wstrzymany po atakach USA i Izraela na Iran. Szlak ten ma kluczowe znaczenie dla światowego handlu LNG, odpowiadając za około 20% globalnego eksportu, w tym niemal całość dostaw z Kataru na rynki międzynarodowe.
Po atakach irańskich dronów na infrastrukturę energetyczną w Ras Laffan i Mesaieed, QatarEnergy zdecydował się zawiesić produkcję LNG w tych lokalizacjach, powołując się na względy bezpieczeństwa.
Jednoczesne zatrzymanie produkcji i zakłócenia w transporcie tankowców wywołały silną reakcję rynków, które już wcześniej pozostawały wrażliwe na ryzyko geopolityczne.
W holenderskim punkcie handlu gazem Title Transfer Facility, który jest głównym wyznacznikiem cen w Europie, cena kwietniowych kontraktów wzrosła do 65,50 euro za megawatogodzinę. Dla porównania 27 lutego, przed atakami, gaz kosztował 31,95 euro za megawatogodzinę.
Jak podaje agencja Anadolu, Katar odpowiada za około 20 procent światowych mocy eksportowych LNG, dlatego wstrzymanie pracy zakładów w Ras Laffan i Mesaieed uznawane jest za jeden z największych wstrząsów na rynku gazu od czasu inwazji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.
Oświadczenie QatarEnergy o wystąpieniu siły wyższej zwiększyło niepewność wśród odbiorców posiadających długoterminowe kontrakty.
Poziom zapełnienia magazynów gazu w Unii Europejskiej utrzymuje się w okolicy 30%. To wyraźnie mniej niż o tej samej porze w ubiegłym roku, co sprawia, że region jest bardziej narażony na ewentualne dalsze przerwy w dostawach.
Na 4 marca zaplanowano posiedzenie unijnej Grupy Koordynacyjnej ds. Gazu, która ma przeanalizować skutki eskalacji napięć na Bliskim Wschodzie oraz rozważyć możliwe działania zaradcze.







