Wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk poinformował w czwartek, że rakieta, która naruszyła polską przestrzeń powietrzną i spadła na terenie województwa lubelskiego, była rosyjskim pociskiem manewrującym Ch-101. Jak zaznaczył, jest to rakieta mogąca przenosić nawet głowice jądrowe.
Wieczorem Tomczyk, w rozmowie z TVN24, poinformował, że po konsultacji z Dowódcą Operacyjnym rodzajów sił zbrojnych gen. Ireneuszem Nowakiem można „z pełną odpowiedzialnością potwierdzić, że była to rosyjska rakieta Ch-101”. Dodał, że rakieta eksplodowała po uderzeniu w ziemię i określił ją jako „potencjalnie bardzo niebezpieczną”. Wskazał, że Ch-101 zdolna do przenoszenia głowic jądrowych.
Wiceminister obrony zwrócił uwagę, że Rosja zazwyczaj wykorzystuje podczas ataków na Ukrainę od kilkunastu do kilkudziesięciu rakiet tego typu. Jak przekazał, podczas nocnego ostrzału ze środy na czwartek wystrzelono około 70 rakiet, a około godziny 3.00 dwadzieścia z nich zmierzało w kierunku Polski. Podziękował także żołnierzom Wojska Polskiego, pilotom oraz sojusznikom, którzy „od samego początku” wspierali działania prowadzone przez polskie wojsko.
Zapytany, czy naruszenie polskiej przestrzeni powietrznej mogło być działaniem celowym, Tomczyk odpowiedział, że obecnie nie można wykluczyć żadnego scenariusza. Zaznaczył, że ewentualne ustalenia w tej sprawie będą opierały się przede wszystkim na informacjach wywiadowczych.
Przypomniał również, że w przypadku dronów zestrzelonych przez Wojsko Polskie 10 września ubiegłego roku można było mówić o celowej prowokacji i teście reakcji sojuszu. W ocenie wiceministra, w sprawie czwartkowego incydentu więcej odpowiedzi powinny przynieść kolejne tygodnie.
Tomczyk podkreślił także, że podobne sytuacje i prowokacje mogą się powtarzać. Jak zaznaczył, konieczne jest wzmacnianie odporności społeczeństwa na tego typu zagrożenia.
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz przekazał w czwartek, że jeden z pocisków naruszył polską przestrzeń powietrzną, natomiast drugi zbliżył się do granicy, lecz zawrócił przed jej przekroczeniem. Z kolei premier Donald Tusk poinformował po południu, że rakieta była uzbrojona w znaczną ilość materiałów wybuchowych i „z dużym prawdopodobieństwem” pochodziła z Rosji.
Prokuratura Okręgowa w Lublinie, która prowadzi śledztwo w sprawie incydentu, przekazała w czwartek po południu, że pocisk był najprawdopodobniej rakietą Ch-101 i zawierał znaczną ilość materiału wybuchowego.
Rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór poinformował, że okoliczności zdarzenia są analizowane we współpracy z sojusznikami z NATO. Zaznaczył również, że decyzje dotyczące dalszych działań dyplomatycznych zapadną po zakończeniu ustaleń technicznych prowadzonych przez właściwe służby.
Incydent miał miejsce w czwartek rano. Według przekazanych wcześniej informacji pocisk, określany jako najprawdopodobniej uzbrojona rosyjska rakieta manewrująca Ch-101, wleciał do polskiej przestrzeni powietrznej i spadł w pobliżu miejscowości Tarnawa-Kolonia w województwie lubelskim, około 100 kilometrów od granicy z Ukrainą. Zdarzenie miało miejsce podczas kolejnego zmasowanego rosyjskiego ataku rakietowego na Ukrainę w nocy ze środy na czwartek.

















