W poniedziałek prezydent Krakowa Aleksander Miszalski został odsunięty od pełnienia funkcji w wyniku referendum zainicjowanego przez mieszkańców i wspieranego przez prawicową opozycję.
97 procent osób biorących udział w referendum poparło jego odwołanie. Lokalna komisja referendalna przekazała, że osiągnięto wymagany próg, co oznaczało utratę mandatu przez prezydenta miasta.
Jednocześnie nie udało się osiągnąć wymaganego kworum w części dotyczącej rady miasta, dlatego pozostaje ona na swoich stanowiskach. W radzie Krakowa większość mają środowiska centrowe i centrolewicowe.
Miszalski, który objął urząd w 2024 roku z ramienia Koalicji Obywatelskiej, przegrał głosowanie po ostrej kampanii, w której pojawiały się groźby śmiertelnie, obraźliwe ulotki oraz materiały generowane przez sztuczną inteligencję o charakterze znieważającym.
Prezydent miasta był krytykowany m.in. za zadłużenie Krakowa, wprowadzenie w tym roku strefy niskiej emisji oraz wydłużenie godzin płatnego parkowania. Jednocześnie zwracał uwagę na działania związane z modernizacją usług miejskich, zwiększaniem przejrzystości, rozwojem metra oraz terenów zielonych.
Wynik referendum został określony przez wiceprezesa Prawa i Sprawiedliwości Przemysława Czarnka jako „odejście Tuska krakowskiego” ”. Polityk dodał również, że jego zdaniem podobny los może spotkać samego premiera.
Z kolei przedstawiciel Koalicji Obywatelskiej Dominik Jaśkowiec ocenił, że inicjatywa referendalna została przejęta przez prawicę i wykorzystana pod przykrywką obywatelskiej akcji.
















