Ładunki wybuchowe znalezione we wschodnich Niemczech podłożono w ramach aktu sabotażu – poinformował we wtorek minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redmann.
Jak przekazała Polska Agencja Prasowa powołując się na wypowiedź szefa MSW landu, sprawcy mieli na celu destabilizację sieci elektroenergetycznej i zakłócenie dostaw energii.
Redmann ocenił, że Brandenburgia „wyszła z tego obronną ręką”, biorąc pod uwagę liczbę znalezionych urządzeń oraz brak przerwy w dostawach prądu.
Niemiecki minister potwierdził również wcześniejsze doniesienia medialne, zgodnie z którymi do sabotażu doszło w bezpośrednim sąsiedztwie stacji transformatorowej elektrowni Jaenschwalde.
Operator elektrowni, koncern Leag, poinformował, że w wyniku ataku awarii uległ blok B o mocy 500 megawatów. Jednostka automatycznie się wyłączyła.
Operator sieci przesyłowej przekazał, że doszło do krótkotrwałej przerwy w zasilaniu.
Wszystkie linie ponownie działają.
Premier Brandenburgii Dietmar Woidke wyraził ulgę, że w zdarzeniu nikt nie został poszkodowany. Podkreślił jednocześnie, że władze bardzo poważnie traktują ataki na infrastrukturę krytyczną.
Ładunki wybuchowe znaleziono we wtorek rano przy stacji transformatorowej w gminie Turnow-Preilack w Brandenburgii. Według operatora siłowni były to samodzielnie skonstruowane urządzenia pirotechniczne.























