Państwa należące do grupy G7 coraz poważniej rozważają wykorzystanie strategicznych rezerw ropy naftowej, aby ograniczyć wzrost cen surowca wywołany wojną na Bliskim Wschodzie. Ministrowie energii tych państw oświadczyli w środę, że są gotowi podjąć „wszystkie niezbędne działania”, by ustabilizować sytuację na rynku.
Deklaracja pojawiła się przed planowanym na środę spotkaniem przywódców państw G7 w formie wideokonferencji. Podczas rozmów, którym przewodniczy prezydent Francji Emmanuel Macron, mają zostać omówione gospodarcze skutki wojny między Stanami Zjednoczonymi, Izraelem i Iranem, trwającej już drugi tydzień.
We wtorek państwa należące do Międzynarodowej Agencji Energetycznej przeprowadziły nadzwyczajne rozmowy dotyczące bezpieczeństwa dostaw energii oraz możliwości uwolnienia awaryjnych zapasów ropy w odpowiedzi na rosnące napięcia na rynku wywołane konfliktem.
Ministrowie energii państw G7 poinformowali w oświadczeniu, że popierają podejmowanie działań zapobiegawczych w celu opanowania sytuacji, w tym wykorzystanie strategicznych rezerw ropy. Dodali, że działania te są koordynowane zarówno w ramach samej grupy, jak i z państwami należącymi do Międzynarodowej Agencji Energetycznej oraz innymi partnerami.
W oświadczeniu podkreślono również gotowość do podjęcia wszystkich niezbędnych kroków w porozumieniu z członkami agencji.
Rynek ropy doświadcza dużej zmienności od czasu, gdy pod koniec ubiegłego miesiąca Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły ataki na Iran. Teheran odpowiedział uderzeniami w cele w państwach bogatych w ropę naftową w regionie Zatoki Perskiej oraz faktycznym zablokowaniem cieśniny Ormuz, jednego z najważniejszych szlaków transportu ropy na świecie.
Francuski minister finansów Roland Lescure powiedział w środę, że na razie nie podjęto żadnej decyzji w sprawie wykorzystania strategicznych rezerw. Zaznaczył jednak, że kwestia ta najprawdopodobniej będzie omawiana podczas spotkania przywódców G7.
Lescure podkreślił, że konieczne jest wysłanie jasnego sygnału, iż w przypadku braku możliwości ponownego otwarcia cieśniny Ormuz niedobory ropy mogą zostać uzupełnione dostawami z innych regionów świata.
Na początku tygodnia odbyły się już spotkania ministrów finansów oraz ministrów energii państw G7, podczas których omawiano sytuację na rynku surowców.
Według doniesień the Wall Street Journal z wtorku, Międzynarodowa Agencja Energetyczna zaproponowała największe w swojej historii uwolnienie rezerw ropy, aby przeciwdziałać wzrostowi cen spowodowanemu wojną.
Neil Wilson, strateg inwestycyjny w Saxo Bank skomentował:
„Grupa G7 uważa, że obietnica podjęcia działań jest równie dobra jak faktyczne uwolnienie rezerw, biorąc pod uwagę, że większość krajów należących do IEA nie boryka się jeszcze z niedoborem ropy naftowej”.
Według Ipek Ozkardeskaya, starszego analityka w Swissquote, nawet uwolnienie od 300 do 400 milionów baryłek ropy byłoby stosunkowo niewielkie w porównaniu z dziennym zużyciem państw należących do Międzynarodowej Agencji Energetycznej, które wynosi około 45 milionów baryłek. Z tego powodu takie działanie miałoby raczej charakter tymczasowego rozwiązania.
Mimo to sama informacja o możliwości uwolnienia zapasów przyczyniła się w środę do stabilizacji cen ropy.
Na światowych rynkach finansowych odnotowano w środę wzrosty na giełdach azjatyckich, a ceny ropy ustabilizowały się po wcześniejszych wahaniach.
Łącznie 32 państwa należące do Międzynarodowej Agencji Energetycznej dysponują publicznymi zapasami awaryjnymi przekraczającymi 1,2 miliarda baryłek ropy, a dodatkowe około 600 milionów baryłek znajduje się w zapasach przemysłowych utrzymywanych na podstawie rządowych regulacji.
Zgodnie z zasadami agencji jej członkowie są zobowiązani do utrzymywania zapasów ropy odpowiadających co najmniej 90 dniom netto importu tego surowca, co ma zapewnić bezpieczeństwo energetyczne w sytuacjach kryzysowych.













