„Igrzyska? Nie, dziękujemy” – marsz ulicami Werony
Według uczestników protestu igrzyska prowadzą do wycinki lasów, nadmiernej zabudowy wrażliwych terenów oraz pogłębiania nierówności społecznych.
Kilkaset osób przeszło ulicami Werony na kilka godzin przed ceremonią zamknięcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zebrani protestowali przeciwko rosnącym kosztom mieszkań oraz – jak podkreślali – negatywnym skutkom środowiskowym związanym z organizacją wydarzenia.
Manifestacja odbyła się pod hasłem „Igrzyska? Nie, dziękujemy” i została zorganizowana przez środowiska studenckie oraz stowarzyszenia sprzeciwiające się organizacji imprezy. Według nich igrzyska prowadzą do wycinki lasów, nadmiernej zabudowy wrażliwych terenów oraz pogłębiania nierówności społecznych.
Uroczystość rozpoczęła się o godzinie dwudziestej trzydzieści w starożytnej rzymskiej arenie w Weronie. Wejściówki na ceremonię kosztowały od 950 euro do 2900 euro.
Na jednym z transparentów uczestników protestu widniał napis: „Mniej igrzysk dla nielicznych, więcej domów dla wszystkich”.
34-letnia Francesca, która przyjechała z Vicenzy oceniła, że krajobraz został oszpecony przez nowe obiekty olimpijskie. Jej zdaniem powstały betonowe konstrukcje, w tym tor bobslejowy, który – jak stwierdziła – nie będzie miał praktycznego zastosowania. Dodała, że środki publiczne można było przeznaczyć na bezpieczeństwo hydrogeologiczne oraz programy mieszkaniowe.
Część demonstrantów miała na sobie kefije i niosła palestyńskie flagi.
Marsz trwał około dwóch godzin i prowadził od szesnastowiecznej bramy Porta Palio do dziewiętnastowiecznego placu Arsenału.
Znacznie większa demonstracja, w której uczestniczyło blisko dziesięć tysięcy osób, odbyła się pierwszego dnia igrzysk w Mediolanie i zakończyła się zamieszkami.