Rumunia zdecydowała o wydaleniu pracownika ambasady Rosji w Bukareszcie. Jak poinformowały w poniedziałek rumuńskie władze, jest to odpowiedź na powtarzające się naruszenia przestrzeni powietrznej kraju.
Według informacji przekazanych przez agencję AFP, w poniedziałek do rumuńskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych wezwano ambasadora Rosji Władimira Lipajewa. Podczas spotkania przekazano mu decyzję o uznaniu jednego z członków rosyjskiej misji dyplomatycznej za osobę niepożądaną. Dyplomata ma opuścić terytorium Rumunii w ciągu pięciu dni.
Ambasadorowi pokazano również fragmenty drona zestrzelonego w piątek przez rumuński myśliwiec F-16. Według ustaleń rumuńskich władz był to dron typu Shahed.
Śledztwa dotyczące dwóch kolejnych dronów zestrzelonych w sobotę i niedzielę nadal trwają. Przedstawiciel wojskowy NATO poinformował w niedzielę, że jeden z nich wydaje się być „rosyjskiego pochodzenia”.
Rosja odrzuciła zarzuty strony rumuńskiej.
W oświadczeniu rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych stwierdzono, że oskarżenia są bezpodstawne i stanowią element „nowej zainscenizowanej propagandy”. Moskwa utrzymuje, że nie przedstawiono dowodów potwierdzających rosyjskie pochodzenie dronów, a także skrytykowała rumuńskie wsparcie dla Ukrainy.
Rosyjskie MSZ zapowiedziało jednocześnie, że wydalenie pracownika ambasady nie pozostanie bez odpowiedzi.
„To bezpodstawne wydalenie rosyjskiego dyplomaty nie pozostanie bez odpowiedzi” – oświadczono.

















