Ostra wymiana zdań między premierem Donaldem Tuskiem a prezydentem Karolem Nawrockim ujawniła narastające różnice dotyczące tego, jak Polska powinna reagować na krytyczne wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa pod adresem sojuszników z NATO.
Do sporu doszło po tym, jak Tusk zarzucił Nawrockiemu oraz liderowi opozycji Jarosławowi Kaczyńskiemu polityczną uległość wobec komentarzy Trumpa, w których amerykański prezydent podważał wojskowe zaangażowanie państw sojuszu.
“Czas wstać z kolan, panowie. Ludzie patrzą” — napisał w sobotę Tusk na platformie X, zwracając się bezpośrednio do prezydenta oraz szefa Prawa i Sprawiedliwości.
Trump od dłuższego czasu przedstawia NATO jako układ jednostronny. Ostatnio w wywiadach sugerował, że wojska sojusznicze, w tym polscy żołnierze, miały pozostawać na tyłach frontu podczas wojny w Afganistanie — jedynego konfliktu, w którym uruchomiono artykuł 5 traktatu północnoatlantyckiego.
Na te słowa odpowiedział Nawrocki, odrzucając zarzuty premiera i kierując krytykę pod jego adresem. “Wolne żarty, Panie Premierze – trzecią dekadę Pan klęczy, od Berlina po Brukselę. W Moskwie też się zdarzało…” — oznajmił prezydent w mediach społecznościowych. Dodał, że są miejsca na świecie, gdzie nikt nie oczekuje takiej postawy, sugerując, iż Tusk sam wykształcił w sobie tego rodzaju nawyki.
Spór ten poprzedziły wyważone reakcje ze strony konserwatywnego obozu władzy. Wcześniej Nawrocki oddał hołd polskim żołnierzom służącym w Afganistanie, nazywając ich bohaterami i przypominając o 44 poległych Polakach. Jednocześnie nie odniósł się bezpośrednio do słów Trumpa.
Jarosław Kaczyński z kolei bagatelizował wypowiedzi amerykańskiego prezydenta, określając je jako retoryczną przesadę i twierdząc, że Trump po prostu “język ma taki rozpędzony”.
Z kolei minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podkreślił, że nikt nie ma prawa lekceważyć służby polskich żołnierzy. Odwołał się przy tym do własnych doświadczeń w Afganistanie i zaznaczył, że polski kontyngent w prowincji Ghazni działał w jednym z najbardziej niebezpiecznych rejonów kraju.
Sam premier przypomniał, że w 2011 roku brał udział w uroczystościach upamiętniających poległych żołnierzy, podczas których amerykańscy oficerowie zapewniali go, iż Stany Zjednoczone nigdy nie zapomną o polskich bohaterach.
”Może przypomną o tym prezydentowi Trumpowi.” — napisał Tusk w kolejnym wpisie.
Polska należy do najbardziej zaangażowanych państw NATO, przeznaczając na obronność ponad 4 procent PKB i odgrywając kluczową rolę na wschodniej flance sojuszu w obliczu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jednocześnie kraj ten pozostaje silnie uzależniony od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa.
Cała sytuacja obnaża wewnętrzny spór o kierunek polityki zagranicznej: proeuropejski rząd dąży do obrony wiarygodności NATO, podczas gdy prezydent i opozycja unikają otwartego konfliktu z przywódcą USA, uznawanym za niezbędnego partnera strategicznego i cieszącego się popularnością wśród konserwatywnego elektoratu.










