Tusk komentuje spotkanie Ziobry z Orbanem: “albo w areszcie, albo Budapeszcie”
Prokuratura przedstawiła zarzuty sugerujące nadużycia Funduszu Sprawiedliwości, chodzi o pieniądze przeznaczone na zapobieganie przestępczości w czasie kadencji Ziobry.
Spotkanie byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry z węgierskim premierem Viktorem Orbanem w Budapeszcie wywołało polityczną burzę. Polscy politycy sugerują, że Ziobro może szukać ochrony za granicą.
W czwartek premier Donald Tusk zamieścił wpis na platformie X, stwierdzając, że przyszłość Ziobry będzie “Albo w areszcie, albo w Budapeszcie”.
Według informacji przekazanych przez agencję Anadolu, poseł Koalicji Obywatelskiej Witold Zembaczyński zaznaczył, że w przypadku wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania (ENA), Węgry będą zobowiązane na mocy prawa UE do wydania poszukiwanej osoby Polsce.
Z obozu opozycyjnej partii Prawo i Sprawiedliwość (PiS), Marcin Romanowski – były wiceminister sprawiedliwości, któremu postawiono 11 zarzutów związanych z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości – chwalił spotkanie polityków, “których łączy obrona suwerenności narodowej i sprzeciw wobec dyktatu Brukseli”. Zarzucił premierowi, że “nielegalnie przejął niezależne instytucje wymiaru sprawiedliwości, uczynił z nich broń do brutalnej, bezprawnej walki z opozycją”.
Przedstawione przez prokuraturę zarzuty mówią o nadużyciach Funduszu Sprawiedliwości, innymi słowy pieniędzy przeznaczonych na zapobieganie przestępczości w czasie kadencji Ziobry.
Od końca 2023 roku odbyły się dziesiątki przeszukań i przesłuchań świadków.
Jeżeli prokuratura wystąpi o zatrzymanie Ziobry i sąd wyda ENA, węgierski sąd będzie rozpatrywać jedynie ograniczone podstawy odmowy. Powody polityczne nie stanowią uzasadnienia. Przyznanie azylu obywatelowi UE na terenie UE kolidowałoby z zasadą wzajemnego zaufania.
Ziobro, minister sprawiedliwości w latach 2015–2023, kierował reformą sądownictwa, która skutkowała wszczęciem procedur naruszeniowych UE i zamrożeniem funduszy.
Rząd Tuska, wybrany w 2023 roku, próbuje cofnąć te zmiany.
PiS określa te działania jako “polityczne odwetowe”, podczas gdy koalicja utrzymuje, że chodzi o egzekwowanie prawa.