Punkty wyborcze w pobliżu granic z Polską oraz trzema państwami bałtyckimi mają umożliwić Rosjanom przebywającym w tych krajach udział w rozpoczynających się w piątek wyborach parlamentarnych. Głosowanie potrwa trzy dni. Partia Władimira Putina startuje w wyborach w warunkach braku realnej opozycji.
Szefowa rosyjskiej Centralnej Komisji Wyborczej Ella Pamfiłowa poinformowała w czwartek, że w pobliżu przejść granicznych zostanie utworzonych dziesięć punktów, w których Rosjanie będą mogli oddać głos.
Cztery z nich mają znajdować się w obwodzie królewieckim, graniczącym z Polską i Litwą. Kolejne pięć zostanie otwartych w obwodzie pskowskim, który sąsiaduje z Łotwą i Estonią. Jeden punkt powstanie w obwodzie leningradzkim, przy granicy z Estonią.
Decyzja Moskwy została ogłoszona w czasie, gdy jej relacje z Polską, Litwą, Łotwą i Estonią są faktycznie zamrożone w związku z wojną na Ukrainie. Ambasady pozostają otwarte, jednak wielu dyplomatów zostało wydalonych, a większość rosyjskich konsulatów zamknięto.
Państwa bałtyckie zamieszkuje liczna mniejszość rosyjska.
Polska oraz Litwa, Łotwa i Estonia przyjęły również Rosjan, którzy opuścili swój kraj w proteście przeciwko wojnie na Ukrainie.
Rosyjskie władze poinformowały ponadto, że lokale wyborcze zostaną otwarte przez rosyjskie placówki dyplomatyczne także w innych państwach Unii Europejskiej.
Od rozpoczęcia rosyjskiej ofensywy na Ukrainę w 2022 roku z Rosji wyjechały setki tysięcy osób. Miasta takie jak Berlin i Belgrad stały się ośrodkami skupiającymi rosyjskich emigrantów.













