Wiele państw podjęło działania mające na celu sprowadzenie do kraju dziesiątek tysięcy obywateli, którzy utknęli w regionie w wyniku nasilającego się konfliktu między Stanami Zjednoczonymi i Izraelem a Iranem.
Ruch komercyjny w powietrzu w dużej części regionu pozostaje w znacznym stopniu ograniczony. Największe lotnicze węzły w krajach Zatoki Perskiej, w tym Dubaj – uznawany za najbardziej ruchliwe lotnisko na świecie pod względem liczby pasażerów międzynarodowych – pozostają w dużej mierze zamknięte kolejny dzień z rzędu. Jest to największe zakłócenie w podróżach lotniczych od czasu pandemii COVID-19.
Eksperci wskazują, że nawet w przypadku natychmiastowego zawieszenia broni powrót do normalnego funkcjonowania nie nastąpi od razu.
Premier Polski, Donald Tusk poinformował, że wyraził zgodę na wykorzystanie samolotów wojskowych do wsparcia ewakuacji polskich obywateli z Bliskiego Wschodu.
Brytyjskie ministerstwo spraw zagranicznych podało, że szefowa dyplomacji Yvette Cooper rozmawiała z prezesem linii Emirates, a także planowała rozmowę z przedstawicielami British Airways na temat możliwości organizacji lotów z Dubaju. Wielka Brytania liczy na wsparcie komercyjnych przewoźników w sprowadzaniu swoich obywateli.
Włoskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało o wysłaniu dodatkowego personelu do Omanu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich, aby wesprzeć powrót włoskich obywateli.
Czechy zorganizowały trzy rządowe loty ewakuacyjne z Omanu, Jordanii i Egiptu, którymi do kraju wróciło 175 osób, a kolejne operacje są planowane. Według agencji CTK oraz przedstawiciela rządu powrotne loty z Omanu i Dubaju realizuje także linia Smartwings.
Słowacja poinformowała, że ewakuowała 127 osób – głównie swoich obywateli, a także czterech Czechów i jednego obywatela Kazachstanu – dwoma lotami z Jordanii, które wylądowały we wtorek. Przygotowywane są również kolejne misje.
Niektórzy turyści i pracownicy zagraniczni starają się również opuścić region na własną rękę.
Z powodu ograniczonej dostępności przestrzeni powietrznej linie lotnicze zmuszone są zmieniać trasy lotów, zabierać większe ilości paliwa lub planować dodatkowe międzylądowania.
Niektóre linie przedłużyły zawieszenie połączeń. Emirates poinformowały, że loty do i z Dubaju pozostaną wstrzymane do 7 marca, choć przewoźnik utrzymuje ograniczony rozkład z lotnisk w Dubaju.
Air France ogłosiły przedłużenie zawieszenia połączeń do i z Dubaju oraz Rijadu do 6 marca, a także utrzymanie przerwy w lotach do Tel Awiwu i Bejrutu do 8 marca.







