Mołdawia wezwała we wtorek rosyjskiego ambasadora w związku z incydentem, do którego doszło w ubiegłym tygodniu w sąsiedniej Rumunii. W wyniku upadku drona ranne zostały dwie osoby.
Ministerstwo spraw zagranicznych Mołdawii poinformowało w komunikacie opublikowanym w serwisie Telegram, że władze w Kiszyniowie przekazały stronie rosyjskiej notę protestacyjną. W dokumencie potępiono Moskwę, wskazując, że zdarzenie było skutkiem użycia rosyjskiego drona.
W oświadczeniu podkreślono, że tego typu działania są „bezpośrednią konsekwencją” wojny rosyjsko-ukraińskiej i wiążą się z poważnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa regionalnego oraz obywateli.
Mołdawia wyraziła również pełną solidarność z Rumunią oraz osobami poszkodowanymi w wyniku incydentu.
Władze w Kiszyniowie zaapelowały jednocześnie do Rosji o zakończenie wojny w Ukrainie oraz wycofanie jej sił z terytorium Ukrainy.
Do zdarzenia doszło w piątek, gdy — według władz Rumunii — rosyjski dron uderzył w dziesięciopiętrowy budynek mieszkalny w miejscowości Gałacz.
Tego samego dnia Rumunia wezwała rosyjskiego ambasadora w Bukareszcie. Prezydent Rumunii Nicușor Dan zapowiedział również zamknięcie rosyjskiego konsulatu generalnego w Konstancy oraz uznanie konsula generalnego Rosji w tym mieście za persona non grata.
W odpowiedzi na incydent prezydent Rosji Władimir Putin wezwał Rumunię do przeprowadzenia śledztwa. Zwrócił uwagę, że wcześniej ukraińskie drony miały naruszać przestrzeń powietrzną Finlandii, Polski i państw bałtyckich, co początkowo prowadziło do oskarżeń wobec Moskwy.







