Polska planuje budowę systemu obrony przed dronami, który według zapowiedzi mógłby stać się jednym z najbardziej zaawansowanych w Europie.
System nosi nazwę SAN i jest rozwijany przez polsko-norweskie konsorcjum. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez przedstawicieli polskiego resortu obrony oraz partnerów przemysłowych, rozwiązanie to ma służyć ochronie polskich granic przed dronami oraz innymi nisko lecącymi zagrożeniami powietrznymi.
Premier Donald Tusk ocenił, że projekt może stać się najnowocześniejszym, inteligentnym i zintegrowanym systemem obrony antydronowej w Europie. Jednocześnie wskazał, że wojna prowadzona przez Rosję przeciwko Ukrainie znacząco zmieniła sytuację bezpieczeństwa w regionie.
Emerytowany polski generał Jarosław Gromadziński podkreślił w rozmowie z mediami, że zamiast prowadzenia teoretycznych dyskusji o przyszłych europejskich rozwiązaniach potrzebny jest system, który można jak najszybciej przetestować i wdrożyć na granicy.
Inicjatywa jest odpowiedzią na zdarzenia, w których drony – prawdopodobnie rosyjskie – naruszały polską przestrzeń powietrzną podczas ataków na Ukrainę.
Incydenty ujawniły słabości obecnych systemów obrony powietrznej, które projektowano przede wszystkim z myślą o zwalczaniu rakiet lub samolotów, a nie tanich bezzałogowych statków powietrznych.
Gromadziński wskazał, że w takich sytuacjach konieczne było użycie myśliwców oraz kosztownych pocisków przeciwko dronom, których cena jest wielokrotnie niższa. W jego ocenie pokazało to potrzebę stworzenia wielowarstwowego systemu obrony dostosowanego specjalnie do tego typu zagrożeń.
System San powstaje w ramach konsorcjum, w którego skład wchodzą Polska Grupa Zbrojeniowa, norweska firma zbrojeniowa Kongsberg oraz polska spółka Advanced Protection Systems specjalizująca się w radarach i systemach przeciwdronowych.
Advanced Protection Systems dostarcza radarowe i antydronowe rozwiązania dla Ukrainy od początku pełnoskalowej inwazji Rosji w 2022 roku.
Zgodnie z obecnymi planami system ma obejmować 18 mobilnych baterii antydronowych wyposażonych w czujniki, radary oraz uzbrojenie montowane na pojazdach wojskowych.
Pierwsze operacyjne jednostki mają trafić do polskich sił zbrojnych jeszcze w tym roku, natomiast pełne wdrożenie systemu planowane jest w ciągu około dwóch lat.
Projekt ma być częściowo finansowany z pożyczek dostępnych w ramach nowych inicjatyw Unii Europejskiej dotyczących finansowania obronności, które mają zwiększyć produkcję uzbrojenia w państwach wspólnoty.
Sposób finansowania wywołał jednak spór polityczny w Polsce. Politycy Prawa i Sprawiedliwości (PiS) twierdzą, że korzystanie z unijnego finansowania obronnego mogłoby pozwolić instytucjom w Brukseli wpływać na decyzje dotyczące polskich zakupów wojskowych.
Prezydent Karol Nawrocki, popierany przez PiS, zasugerował, że projekt mógłby zostać sfinansowany z krajowych środków, w tym z rezerw banku centralnego.












