Szef rządu Donald Tusk zapowiedział, że władze nie dopuszczą do sytuacji, w której firmy działające w kraju wykorzystają obecny kryzys geopolityczny do nadmiernego podnoszenia cen paliw.
Podczas poniedziałkowej konferencji prasowej w Warszawie premier zwrócił uwagę, że krajowe władze nie mają bezpośredniego wpływu na globalne ceny paliw. Jednocześnie ironicznie zasugerował, że realny wpływ na sytuację na światowym rynku energii ma inny polityk o tym samym imieniu, dlatego pytania o globalne ceny powinny być kierowane właśnie do niego.
Słowa szefa rządu padły po gwałtownym wzroście cen ropy na światowych rynkach. Notowania surowca Brent przekroczyły w poniedziałek poziom 110 dolarów za baryłkę, osiągając najwyższy poziom od połowy 2022 roku.
Premier poinformował, że rząd analizuje możliwe narzędzia, które pozwolą ograniczyć spekulacyjne podwyżki na rynku krajowym. Jednocześnie zaznaczył, że państwo nie jest w stanie całkowicie odizolować się od presji płynącej z globalnych rynków energii.
W jego ocenie odpowiedzialne zachowanie powinny wykazać także największe krajowe firmy energetyczne. Podkreślił, że żadne przedsiębiorstwo, w tym państwowy koncern paliwowy Orlen, nie powinno wykorzystywać obecnej sytuacji do osiągania nadmiernych zysków. Rząd rozważa rozwiązania, które pozwolą zapobiec gwałtownym wzrostom cen wykraczającym poza poziomy obserwowane w innych państwach regionu.
Szef rządu zaznaczył przy tym, że ceny paliw w Polsce nie będą znacząco odbiegać od tych w krajach sąsiednich. Zbyt duże obniżenie cen mogłoby doprowadzić do tzw. turystyki paliwowej oraz zaburzeń w dostawach.
W ostatnich dniach na stacjach benzynowych odnotowano zwiększony popyt, jednak – jak zapewnił premier – krajowe zapasy paliw pozostają stabilne. Po kilku godzinach rządowych konsultacji stwierdził, że obecnie nie ma powodów do obaw o dostępność paliwa.
Państwo utrzymuje strategiczne rezerwy paliw w ramach systemu nadzorowanego przez przez Agencję Rządową Rezerw Strategicznych. Mechanizm ten ma zapewnić ciągłość dostaw w przypadku zakłóceń na rynku.
Jednocześnie premier ostrzegł, że przedłużająca się niestabilność na światowych rynkach energii może w przyszłości przynieść szersze konsekwencje. Według jego oceny w najbliższych tygodniach nie należy spodziewać się niedoborów paliwa, jednak w przypadku wielomiesięcznego przedłużania się konfliktu trudno przewidzieć dalszy rozwój sytuacji na globalnych rynkach ropy i benzyny.
Wzrost cen ropy jest obecnie uważnie obserwowany w wielu krajach europejskich. Rządy starają się równoważyć mechanizmy rynkowe z presją polityczną, aby ograniczyć skutki nagłych podwyżek dla konsumentów.






