Wojna na Bliskim Wschodzie zaczyna poważnie wpływać na globalne dostawy nawozów sztucznych. Wstrzymanie produkcji w części państw Zatoki Perskiej oraz ograniczenia w transporcie morskim doprowadziły do gwałtownego wzrostu cen, co może mieć konsekwencje dla światowego bezpieczeństwa żywnościowego.
Jedną z głównych przyczyn problemów jest sytuacja w Cieśninie Ormuz, która została w praktyce zamknięta przez Iran. To kluczowy szlak transportowy dla handlu surowcami, w tym także nawozami. Szacuje się, że około jedna trzecia nawozów transportowanych drogą morską pochodzi z regionu Zatoki Perskiej, a obecnie nie może trafić na światowe rynki.
Rosnące ceny nawozów budzą szczególne obawy Organizacji Narodów Zjednoczonych, zwłaszcza w kontekście krajów rozwijających się, które są najbardziej wrażliwe na wzrost kosztów produkcji rolnej.
Region Zatoki Perskiej odgrywa kluczową rolę w produkcji nawozów dzięki dużym zasobom gazu ziemnego, który jest podstawowym surowcem wykorzystywanym do ich wytwarzania.
Kraje tego regionu odpowiadają za niemal połowę światowej sprzedaży siarki oraz za jedną trzecią produkcji mocznika – jednego z najczęściej handlowanych nawozów – jak określiła Sarah Marlow, globalna redaktorka ds. nawozów w Argus Media. Ponadto region produkuje około jednej czwartej światowego handlu amoniakiem, który również stanowi ważny składnik w produkcji nawozów.
Najwięksi producenci żywności, tacy jak Stany Zjednoczone czy Australia, importują znaczną część mocznika i fosforanów właśnie z państw Zatoki Perskiej.
Szczególnie uzależniona od dostaw z tego regionu jest Azja.
Według danych Kpler z 2024 roku aż 64% importowanego przez ten kontynent amoniaku oraz ponad połowa siarki i fosforanów pochodziła z krajów Zatoki Perskiej. Od początku konfliktu produkcja nawozów w części zakładów została jednak wstrzymana, zwłaszcza w Katarze.
Jednocześnie żegluga przez Cieśninę Ormuz pozostaje w dużej mierze niemożliwa.
Mimo, że Europa wydaje się mniej uzależniona od bezpośrednich dostaw z regionu, skutki kryzysu mogą ją dotknąć pośrednio.
Maroko jest jednym z głównych dostawców nawozów fosforowych dla europejskich rolników, ale w produkcji tych nawozów wykorzystuje siarkę importowaną z krajów Zatoki Perskiej. Unia Europejska sprowadza również około 26 procent mocznika z Egiptu. Kraj ten zmaga się jednak z problemami po wstrzymaniu dostaw gazu ziemnego z Izraela, wskazał konsultant Argus Media Arthur Portier.
Według informacji przekazanych przez Portiera cena egipskiego mocznika wzrosła z około 500 dolarów za tonę na początku konfliktu do ponad 650 dolarów.
„Ma to bezpośredni wpływ na ceny nawozów” dla europejskich rolników – wskazał.
Organizacja Narodów Zjednoczonych wyraziła w tym tygodniu zaniepokojenie dostępnością nawozów w najbiedniejszych państwach świata.
Niepewność dotycząca dalszego rozwoju sytuacji wynika nie tylko z długości trwania konfliktu, lecz także z potencjalnych zniszczeń infrastruktury przemysłowej. Odbudowa zakładów produkujących nawozy mogłaby znacznie opóźnić powrót rynku do normalnego funkcjonowania.
Choć obecne zapotrzebowanie rolników jest w dużej mierze zabezpieczone, pojawiają się obawy o przyszły sezon siewów na półkuli południowej, który rozpoczyna się w czerwcu.
Zdaniem Portiera obecny kryzys może również skłonić Europę do opracowania długoterminowej strategii dotyczącej dostaw nawozów.
Po skoku cen wywołanym rosyjską inwazją na Ukrainę rolnicy w Europie zaczęli zmniejszać zużycie nawozów oraz szukać alternatywnych dostawców.
Komisja Europejska przygotowuje obecnie plan działań dotyczący rynku nawozów, który ma zostać przedstawiony jeszcze w tym roku.












