Laureat Pokojowej Nagrody Nobla i były prezydent Polski, Lech Wałęsa stwierdził w poniedziałek, że postawę Donalda Trumpa wobec Rosji można oceniać skrajnie różnie.
W rozmowie z agencją AFP Wałęsa podkreślił, że istnieje możliwość, iż Trump działa w sposób wyrachowany. Według niego, gdyby Stany Zjednoczone otwarcie dołączyły do międzynarodowej krytyki Władimira Putina, rosyjski prezydent mógłby zostać postawiony w sytuacji bez wyjścia, co zwiększałoby ryzyko użycia broni nuklearnej.
Były prezydent określił Putina jako polityka nieodpowiedzialnego. Jego zdaniem Trump może celowo unikać bezpośredniej konfrontacji, udając przyjacielską postawę, aby nie prowokować eskalacji. Taka strategia — jak argumentował — mogłaby dawać czas Europie na samodzielne zorganizowanie się przeciwko Rosji bez bezpośredniego udziału USA. W ocenie Wałęsy wejście Stanów Zjednoczonych do konfliktu oznaczałoby groźbę wojny nuklearnej.
Dlatego — jak przyznał — do dziś nie potrafi jednoznacznie ocenić Trumpa. Może on być zarówno zdrajcą, jak i niezwykle inteligentnym przywódcą politycznym.
Wałęsa zaznaczył, że jeśli okazałoby się, iż Trump rzeczywiście prowadzi skuteczną strategię zapobiegającą wojnie, mógłby nawet zasłużyć na Pokojową Nagrodę Nobla. Jednocześnie podkreślił, że na ostateczne osądy jest jeszcze zbyt wcześnie.
Były prezydent wspomniał również o swoim niedawnym spotkaniu w Stanach Zjednoczonych z wenezuelską liderką opozycji, Mariną Coriną Machado, laureatką Pokojowej Nagrody Nobla z 2025 roku. W styczniu przekazała ona Trumpowi swój medal w Waszyngtonie. Wałęsa ocenił jednak, że był to gest przedwczesny.
Wałęsa przyznał również, że ma poczucie żalu wobec własnych decyzji z przeszłości. Jako prezydent rozważał wspólne wejście Polski i Ukrainy do Unii Europejskiej oraz NATO, jednak obawiając się o polskie członkostwo, zachował ten plan w tajemnicy do czasu ewentualnej reelekcji. Po przegranych wyborach koncepcja upadła. Jak stwierdził, powinien był działać szybciej.
Od wtorku wojna w Ukrainie wchodzi w piąty rok. Negocjacje między Rosją a Ukrainą, prowadzone od 2025 roku przy zaangażowaniu Trumpa, jak dotąd nie przyniosły rezultatu.
Zdaniem Wałęsy, po upadku świata sowieckiego trzy mocarstwa — Stany Zjednoczone, Rosja i Chiny — rywalizują o globalne przywództwo. Ostrzegł, że jeśli Rosja podbije Ukrainę, światowy układ sił może się radykalnie zmienić.
„Jeśli Rosja podbije Ukrainę, możemy zacząć uczyć się chińskiego i rosyjskiego. Stany Zjednoczone przegrają na dobre” – powiedział dziennikarzom AFP.
Jak podkreślił były prezydent, nawet ewentualne pokonanie Rosji nie oznacza trwałego rozwiązania problemu, ponieważ kraj ten może odbudować swoją pozycję w ciągu dekady.
W ocenie Wałęsy źródłem rosyjskiej agresji nie jest wyłącznie osoba Putina czy historyczne postacie pokroju Stalina, lecz system polityczny, który od stuleci opiera się na podsycaniu poczucia zagrożenia ze strony zewnętrznego wroga.










