Wizyta prezydenta Karola Nawrockiego w siedzibie Trybunału Konstytucyjnego stała się przedmiotem sporu. Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz i kierująca Trybunałem Konstytucyjnym Anna Korwin-Piotrowska przedstawiają odmienne relacje z przebiegu wydarzeń.
Rzecznik prezydenta zapowiada kroki prawne
W niedzielę Leśkiewicz, w rozmowie z Radiem Wnet, przekonywał, że podczas nocnego zajścia w Trybunale doszło do naruszenia nietykalności cielesnej prezydenta. Zarzuty skierował pod adresem kierującej TK Anny Korwin-Piotrowskiej oraz sędziów wybranych przez obecny Sejm - Macieja Berka i Krystiana Markiewicza.
Jak stwierdził, wymienione osoby nie miały prawa dotykać prezydenta. Zapowiedział również, że Kancelaria Prezydenta „podejmie działania związane ze złożeniem zawiadomień do prokuratury”.
Leśkiewicz zakwestionował także status Korwin-Piotrowskiej i Markiewicza jako sędziów Trybunału. Zarzucił im, że blokowali prezydentowi wejście do budynku i naruszyli jego nietykalność.
Rzecznik argumentował, że Nawrocki miał prawo wejść do siedziby TK, ponieważ jest to urząd publiczny dostępny dla obywateli. Jak wyjaśnił, prezydent „wszedł po to, by się zorientować, jak wygląda faktyczna sytuacja w Trybunale Konstytucyjnym”.
Odnosząc się do nagrań z zajścia, które pojawiły się w mediach społecznościowych, Leśkiewicz określił je jako „dramatyczne”. Określił je za podstawę do oskarżeń pod adresem premiera Donalda Tuska, a także Berka, Markiewicza i Korwin-Piotrowskiej.
Rzecznik odniósł się również do relacji kierującej TK, według której prezydent próbował ją staranować i przepchnąć się przez grupę sędziów stojących przy wejściu. Stwierdził, że Korwin-Piotrowska w ten sposób próbuje przygotować sobie linię obrony. Dodał, że zarówno ona, jak i Berek oraz Markiewicz poniosą odpowiedzialność karną za swoje zachowanie.
Korwin-Piotrowska zarzuca Nawrockiemu przekroczenie uprawnień
Anna Korwin-Piotrowska przekazała, że przed przyjazdem prezydenta wyszła z innymi sędziami przed wejście do Trybunału, aby go powitać. Jak relacjonowała, zachowanie Nawrockiego wskazywało jednak, że nie zamierza się przy nich zatrzymać.
Według jej relacji prezydent podniesionym głosem powiedział: „idzie prezydent”. Korwin-Piotrowska odebrała te słowa jako sygnał, że osoby stojące przy wejściu powinny się rozstąpić. Następnie – jak twierdzi – Nawrocki naparł na nią i próbował przedostać się do budynku.
Dodała, że prezydent krzyczał do sędziów wybranych przez Sejm, że nie są sędziami. Z kolei osoby z jego otoczenia miały informować, że szukają kluczy do gabinetu wiceprezesa Trybunału.
Pytana o możliwość poszukiwania dokumentów, Korwin-Piotrowska zaznaczyła, że nie ma na ten temat wiedzy.
W związku z zapowiedzią Kancelarii Prezydenta dotyczącą zawiadomienia prokuratury wyraziła nadzieję, że osoby towarzyszące Nawrockiemu udostępnią wszystkie nagrania z zajścia.
Korwin-Piotrowska nie wykluczyła również złożenia własnego zawiadomienia w tej sprawie.
Podkreśliła także, że sprawowanie urzędu prezydenta nie daje prawa do swobodnego wchodzenia do sądów i trybunałów. Zwróciła uwagę na konstytucyjną odrębność tych instytucji i argumentowała, że wejście prezydenta w ramach wykonywania władzy wykonawczej jest dopuszczalne jedynie w szczególnych okolicznościach, tak aby nie naruszać niezależności władzy sądowniczej.
W ocenie Korwin-Piotrowskiej Nawrocki przekroczył swoje uprawnienia i „wtargnął do niezależnego Trybunału”.


















