Polska ma wyjątkową możliwość wykorzystania niezrealizowanych przychodów wynikających ze wzrostu wartości rezerw złota do sfinansowania wydatków na obronność – stwierdził w środę prezes Narodowego Banku Polskiego Adam Glapiński. Jak dodał, rząd nie wykazał dotąd żadnego zainteresowania tą propozycją.
W ubiegłym tygodniu prezydent Polski Karol Nawrocki przedstawił koncepcję finansowania zakupów sprzętu wojskowego przy wykorzystaniu rezerw banku centralnego zamiast środków z unijnego programu Security Action for Europe (SAFE). Inicjatywa ta stała się kolejnym elementem sporu między prezydentem a proeuropejskim rządem.
Opozycja wspierająca Karola Nawrockiego uważa, że mechanizm SAFE mógłby ograniczyć możliwość zakupu uzbrojenia od Stanów Zjednoczonych. Pojawiły się również głosy, które sugerują, że oznaczałoby to również większy wpływ Brukseli na kwestie obronne.
Adam Glapiński poinformował w środę, że niezrealizowane przychody Narodowego Banku Polskiego wynikające ze wzrostu cen złota sięgają obecnie 197 miliardów złotych.
Tymczasem rząd w Warszawie apeluje do prezydenta Karola Nawrockiego o podpisanie ustawy, która umożliwiłaby wykorzystanie 43,7 miliarda euro pożyczek z Unii Europejskiej na wzmocnienie polskich sił zbrojnych.
Bruksela monitoruje sytuację w Polsce
W Brukseli rosną obawy związane z napięciami politycznymi w Polsce. O sprawie informują polskie media, powołując się na źródła w Komisji Europejskiej.
Urzędnicy Komisji Europejskiej mają uważnie obserwować spór pomiędzy rządem premiera Donalda Tuska a prezydentem Karolem Nawrockim.
Jak podało radio RMF FM, w Brukseli pojawiają się obawy, że przeciągający się spór może opóźnić lub utrudnić udział Polski w programie.
Rzecznik Komisji Europejskiej Thomas Regnier zachował w tej sprawie ostrożny ton. Podkreślił, że Polska pozostaje „największym beneficjentem programu SAFE”, a przedstawiony przez Warszawę plan wykorzystania środków określił jako „bardzo solidny”.
Według doniesień medialnych, w kuluarach Brukseli panuje jednak większy niepokój. Źródła wskazują, że ze względu na „niepewność” dotyczącą procesu legislacyjnego w Polsce obecnie nie ma pełnej jasności co do przyszłości udziału w programie SAFE.
Jedno ze źródeł w Komisji Europejskiej miało stwierdzić, że zamiast przewidywalności pojawił się chaos.
Sednem sporu jest możliwość zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy powiązanej z programem. Według informacji na które powołuje się RMF FM, ewentualne skutki takiej decyzji mogłyby wykraczać poza granice Polski. Według urzędników Polska odgrywa kluczową rolę w europejskich planach obronnych ze względu na swoje położenie na wschodniej flance NATO i Unii Europejskiej.
Program SAFE ma nie tylko wzmacniać zdolności obronne państw członkowskich, ale także wspierać współpracę europejskiego przemysłu zbrojeniowego oraz pomagać Ukrainie w prowadzeniu wojny.
Z tego powodu część urzędników uważa, że ewentualne weto prezydenta nie byłoby jedynie elementem wewnętrznego sporu politycznego. Według jednego ze źródeł byłby to „polityczny cios dla całej Europy”.
Donald Tusk zapowiedział jednak, że w przypadku zablokowania ustawy przez prezydenta jego rząd może rozważyć wdrożenie programu w inny sposób. Szczegóły tak zwanego „planu B” nie zostały jednak dotąd ujawnione.
Urzędnicy Komisji Europejskiej zachowują w tej sprawie ostrożność. Według informacji przekazanych przez RMF FM część z nich obawia się, że opóźnienia lub niepewność prawna mogą doprowadzić do przekroczenia terminów i w konsekwencji zagrozić dostępowi do unijnego finansowania.
Komisja Europejska dotychczas powstrzymuje się od publicznej krytyki polskich władz, jednakże według doniesień sytuacja jest uważnie monitorowana.







