POLITYKA
4 min. czytania
Premier ostrzega przed falą ksenofobii. „Najgorsze katastrofy zaczęły się od słów”
Donald Tusk skrytykował wypowiedzi polityków opozycji dotyczące pochodzenia i narodowości, ostrzegając przed narastaniem ksenofobii.
Premier ostrzega przed falą ksenofobii. „Najgorsze katastrofy zaczęły się od słów”
ZDJĘCIE ARCHIWALNE: Premier Polski Donald Tusk przemawia w Sejmie / AP

Premier Donald Tusk odniósł się w Sejmie do słów części polityków opozycji, które padły w następstwie wypowiedzi wiceministra nauki Andrzeja Szeptyckiego o członkach UPA. Szef rządu ocenił, że język pojawiający się w debacie publicznej, mediach i parlamencie jest niepokojący i może zamienić się „w falę, która zaczyna być niebezpieczna z punktu widzenia Rzeczpospolitej”.

We wtorek przedstawiciele opozycji skrytykowali wiceministra nauki za jego wypowiedź dotyczącą Ukraińskiej Powstańczej Armii, w której stwierdził, że członkowie UPA to „trochę tacy ukraińscy żołnierze niezłomni". Wiceprezes PiS Przemysław Czarnek domagał się przerwy w obradach i zwołania konwentu seniorów, aby wyjaśnić – jak to określił – „dlaczego w tym rządzie dalej są Ukraińcy obrażający Polaków”. Były poseł PiS Janusz Kowalski zapowiedział natomiast kontrolę poselską dotyczącą, jak określił, „ukrainizacji w administracji publicznej”.

W środę, podczas dyskusji nad wotum nieufności wobec ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, premier wyraził sprzeciw wobec tego rodzaju wypowiedzi. Ocenił, że słowa kierowane pod adresem osób ze względu na ich pochodzenie są „upokorzeniem dla każdego patrioty”.

Tusk zwrócił uwagę, że pojedyncze wyzwiska mogą przerodzić się w szersze zjawisko, które staje się niebezpieczne dla państwa. Przypomniał, że podobne procesy były wielokrotnie obserwowane w Europie na przestrzeni ostatnich 150 lat i często prowadziły do tragicznych konsekwencji.

„To polowanie z reguły kończyło się katastrofą. Taką katastrofą dziejową, jaką była np. II wojna światowa” – powiedział premier z mównicy sejmowej.

Premier nawiązał także do słów lidera nieformalnej inicjatywy Ruchu Obrony Granic Roberta Bąkiewicza, który w październiku 2025 roku nawoływał by „chwasty z polskiej ziemi powyrywać”. Zdaniem szefa rządu podobne wypowiedzi wpisują się w coraz bardziej niepokojący trend, dotyczący m.in. osób pochodzenia ukraińskiego.

„Nikt nie może pozostać obojętnym wobec tego, co coraz częściej słyszymy, już nie z ust politycznych chuliganów, ale z ust politycznych liderów opozycji” – dodał.

Według Tuska politycy używający takiej retoryki mogą zachęcać kolejne grupy do szerzenia ksenofobii i pogardy wobec ludzi o innym pochodzeniu lub poglądach. Premier stwierdził również, że jeśli kryterium oceny ludzi staną się pochodzenie, rasa czy kolor skóry, skutki takiego podejścia mogą dotknąć także samych polityków opozycji.

„Zaczną się pytać, nie wiem, posła Szrota, posła Schreibera, posła Fogla, posła Webera, skąd są. A może ci posłowie wezmą się za łby z posłem Mentzenem, z panem Braunem, z panem Fritzem i będą się bić o to, kto jest bardziej polski, a kto jest mniej polski” – powiedział.

Szef rządu podkreślił, że w historii Polski wiele wybitnych postaci miało różnorodne korzenie. Wśród nich wymienił m.in. Mikołaja Kopernika, Fryderyka Chopina, Tadeusza Kościuszkę, Józefa Piłsudskiego, Zygmunta III Wazę oraz Stefana Batorego.

Premier zaapelował do posłów opozycji o zmianę tonu debaty publicznej. Przekonywał, że najgroźniejsze wydarzenia historyczne często rozpoczynały się od słów i narastających napięć społecznych.

Zdaniem Tuska fundamentem Rzeczypospolitej powinny być wartości republikańskie, takie jak równość obywateli wobec prawa oraz ocena ludzi przez pryzmat ich działań, a nie pochodzenia.

W swoim wystąpieniu premier przywołał także dwa wydarzenia, które uznał za „piękne momenty” w najnowszej historii Polski. Pierwszym było powstanie Solidarności, skupiającej osoby o różnych poglądach, tradycjach i pochodzeniu. 

„W tej pierwszej wielkiej Solidarności obok Michnika siedział Kaczyński, obok Kaczyńskiego siedział Tusk, obok Tuska siedział Geremek, obok Geremka siedział Buzek. Różne pochodzenia, różne regiony, różne tradycje, różne religie. Wszyscy pracowali wtedy na rzecz dobra Rzeczypospolitej” – wskazał szef rządu.

Drugim wydarzeniem była pomoc udzielana uchodźcom z Ukrainy po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji.

Tusk ocenił, że takie postawy nie tylko budują pozytywny wizerunek Polski, lecz także wzmacniają jej pozycję i leżą w jej interesie. 

„Chyba każdy z was rozumie, że bogactwem Rzeczpospolitej – tamtej, wielkiej z przeszłości, ambitnej Rzeczypospolitej, którą dzisiaj budujemy – (...) była także różnorodność; wiara w to, że skądkolwiek przychodzimy, służymy jednej Rzeczpospolitej. I nie analizowaliśmy nazwisk, nie wykrzykiwaliśmy głupot – dodał.

Ostrzegł także, że wizja Polski o jednolitym wzorze etnicznym i politycznym oznaczałaby w praktyce miejsce tylko dla jednej osoby i brak przestrzeni dla innych. Tusk stwierdził, że nie wierzy, by wszyscy po prawej stronie sceny politycznej chcieli takiego państwa. Podkreślił, że zdolność do przekraczania podziałów wzmacnia bezpieczeństwo Polski.

PowiązaneTRT Polski - Ukraina zaapelowała do Polski o jedność wobec wspólnych zagrożeń
ŹRÓDŁO:PAP