Światowi przywódcy przyjęli niezwykle krytyczny ton wobec Izraela z mównicy podczas sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ w Nowym Jorku.
Niektórzy z nich, jak prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, nigdy nie unikali zwracania uwagi na zbrodnie Izraela wobec Palestyńczyków na arenie międzynarodowej.
Podczas 81. sesji Erdogan powiedział uczestnikom, że Gaza stała się „najbardziej nieludzkim i haniebnym obozem koncentracyjnym naszych czasów”, a świat mierzy się z ludobójczą mentalnością, dla której nie wystarcza zabijanie.
Obawy dotyczące Gazy wyrazili również przywódcy państw blisko związanych z Izraelem, krytykując jednocześnie brak działań ze strony społeczności międzynarodowej.
Prezydent Francji Emmanuel Macron powiedział, że wiarygodność społeczności międzynarodowej jest zagrożona, ponieważ nadal pozostaje „bezczynna” wobec sytuacji Palestyńczyków.
Król Jordanii Abdullah II określił przymusowe wysiedlanie Palestyńczyków na okupowanym Zachodnim Brzegu jako „zbrodnię wojenną”.
Tymczasem sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres powiedział, że izraelska przemoc na okupowanym Zachodnim Brzegu budzi „widmo czystek etnicznych”.
Prezydent Brazylii Luiz Inacio Lula da Silva powiedział, że premier Izraela Benjamin Netanjahu chce wymordować palestyńską ludność Gazy.
Obserwatorzy pytają jednak, czy gniew wyrażany w emocjonalnych przemówieniach podczas Zgromadzenia Ogólnego ONZ może przełożyć się na konkretne działania polityczne i powstrzymać izraelskie zbrodnie w Palestynie.
Tym bardziej że Izrael zabił ponad 1400 Palestyńczyków pomimo tak zwanego zawieszenia broni z października 2025 roku.
Nasir Qadri, prawnik specjalizujący się w prawie międzynarodowym i krytyczny badacz prawa na Uniwersytecie Koc w Stambule, twierdzi, że 81. sesja jest „najbardziej jednoznaczną sesją Zgromadzenia Ogólnego ONZ od dziesięcioleci” pod względem zwracania uwagi na izraelskie zbrodnie wobec Palestyńczyków.
„Przywódcy państw, którzy z mównicy Zgromadzenia Ogólnego ONZ mówią o ludobójstwie, wskazują na zbrodnie wojenne i domagają się zakończenia okupacji… nie tylko wyrażają swoje stanowiska. Tworzą zapis prawny i polityczny, którego konsekwencje wykraczają daleko poza (ogólną) debatę ONZ” – powiedział TRT World.
Jak twierdzi, państwa, które publicznie mówiły o ludobójstwie i powoływały się na wiążące nakazy Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości, nie mogą później zezwalać na transfer broni ani blokować mechanizmów pociągania do odpowiedzialności bez ryzyka, że ich działania zostaną prawnie uznane za współudział w „akcie bezprawnym w świetle prawa międzynarodowego”.
„Prawo międzynarodowe długo pamięta, co państwa mówiły, zanim zdecydowały się odwrócić wzrok” – zauważa.
Qadri twierdzi, że luka między mównicą ONZ a podejmowaniem decyzji politycznych to „miejsce, w którym giną Palestyńczycy”.
Tym, co odróżnia ostatnie obrady Zgromadzenia Ogólnego ONZ od wcześniejszych przemówień na tym forum, jest to, że światowi przywódcy „nie łagodzą już języka”.
„Pytanie brzmi, czy ich ministerstwa spraw zagranicznych pójdą za ich słowami” – mówi.
Obowiązek prawny a polityczne deklaracje
Qadri wyraźnie rozróżnia obowiązek prawny od politycznych deklaracji, pytany o środki – embargo na broń, sankcje czy międzynarodowe siły – które mogłyby skłonić Izrael do zmiany polityki wobec Palestyńczyków.
Jak podkreśla, tymczasowe środki zarządzone przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości już zobowiązują państwa do zapobiegania ludobójstwu i zapewnienia dostępu do pomocy humanitarnej.
„Każdy transfer broni do Izraela od stycznia 2024 roku odbywał się z naruszeniem tego obowiązku, co oznacza, że embargo na broń nie jest nową opcją polityczną, lecz istniejącym obowiązkiem prawnym, który państwa aktywnie naruszają” – mówi.
Umowa stowarzyszeniowa Unii Europejskiej z Izraelem, warta około 42 miliardy euro rocznie, zawiera klauzulę dotyczącą praw człowieka, powszechnie znaną jako artykuł drugi, która pozostaje niewykorzystana „mimo trzech dekad udokumentowanych naruszeń”.
Uruchomienie artykułu drugiego umowy stowarzyszeniowej nie wymaga „głosowania w Radzie Bezpieczeństwa” ani zgody Stanów Zjednoczonych – „potrzebna jest jedynie wola polityczna, którą sugeruje przemówienie Macrona na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ i do której Unia Europejska się zbliża”.
W przeciwieństwie do tego rozmieszczenie międzynarodowych sił ochronnych wiąże się z „najczęściej powtarzaną deklaracją” i „najmniejszymi szansami na realizację”, ze względu na wielokrotne weta USA na korzyść Tel Awiwu.
Jak ocenił Qadri, seria przemówień na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ, zdecydowanie krytycznych wobec Izraela, stworzyła udokumentowany zapis tego, że państwa mówiły o ludobójstwie, a jednocześnie świadomie decydowały się na bezczynność. Jak stwierdził, może to stanowić „podstawę dowodową” dla przyszłego pociągnięcia do odpowiedzialności, długo po zakończeniu obrad Zgromadzenia Ogólnego ONZ.
Mustafa Yetim, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Eskisehir Osmangazi, powiedział TRT World, że sceptycznie podchodzi do deklaracji, które pozostają głównie na papierze i nigdy nie przekładają się na działania.
„Dotychczas podjęte działania nie wywarły znaczącego wpływu na trwające destabilizujące i ludobójcze działania Izraela w regionie, ponieważ wiele z nich pozostało w dużej mierze kosmetycznych i symbolicznych” – mówi.
Jeśli europejskie rządy rzeczywiście zamierzają izolować Izrael, będą musiały ponownie rozważyć nie tylko oficjalny język, ale także „wsparcie instytucjonalne i materialne”, w tym relacje wojskowe, gospodarcze i polityczne.
Jak twierdzi, Europa podjęła znacznie bardziej konsekwentne działania wobec Rosji po rozpoczęciu przez nią wojny przeciwko Ukrainie.
Ta różnica rodzi pytania o spójność, szczerość i wiarygodność europejskich reakcji na różne konflikty zbrojne – dodaje.
„Rozbieżność między krytyką werbalną a konkretnymi działaniami politycznymi pozostaje głównym wyzwaniem dla wiarygodności deklarowanego przez Europę zaangażowania na rzecz prawa międzynarodowego” – mówi Yetim.

Koszt opowiedzenia się po właściwej stronie historii
Przełożenie deklaracji wygłaszanych na forum ONZ na konkretne działania wiązałoby się z kosztami dla światowych przywódców, którzy coraz wyraźniej wyrażają poparcie dla Palestyńczyków.
Qadri mówi, że dla niektórych arabskich rządów ceną może być architektura bezpieczeństwa, która pozwala im utrzymać się przy władzy.
Wiele z tych państw ma partnerstwa obronne, porozumienia o wymianie informacji wywiadowczych oraz gwarancje bezpieczeństwa USA, które – jak mówi – opierają się na dwustronnych relacjach, w których „milczenie w sprawie Palestyny” jest niepisanym warunkiem.
Według Yetima Izrael prawdopodobnie nie zmieni swojej polityki, jeśli nie poniesie konkretnych konsekwencji.
Dlatego państwa arabskie powinny opracować nowe mechanizmy zdolne do nałożenia na Izrael realnych kosztów – mówi.
Bez takich mechanizmów rządy te pozostają „podatne na dalsze destabilizujące działania” Izraela – dodaje.
Zdaniem Qadriego europejskie rządy będą musiały poświęcić poparcie krajowych koalicji, które zależą od tego, by nie były postrzegane jako działające przeciwko Izraelowi.
Jak mówi, konstytucyjne poczucie winy Niemiec funkcjonowało jako argument prawny przeciwko uzależnianiu eksportu broni do Izraela od spełnienia określonych warunków.
Porzucenie tego podejścia będzie wymagało uznania, że pamięć o Holokauście „zobowiązuje do powszechnej, a nie wybiórczej ochrony życia cywilnego”.
W przypadku Francji, która uznała państwowość Palestyny, ceną będzie powołanie się na klauzulę dotyczącą praw człowieka zawartą w umowie stowarzyszeniowej UE. Zdaniem Qadriego krok ten przełamałby konsensus chroniący handel przed mechanizmami odpowiedzialności.
Zachodnie rządy wyznaczają granicę między słowami a działaniami „dokładnie tam, gdzie pojawia się koszt krajowy”, a nie tam, gdzie kończą się deklaracje.
„Ta granica się utrzymuje, ponieważ żaden zachodni rząd nie został jeszcze zmuszony do działania przez własne zobowiązania prawne, własne sądy ani własną opinię publiczną w sprawie transferów broni do państwa objętego postępowaniem przed MTS dotyczącym ludobójstwa” – powiedział.























