Doradca prezydenta krytykuje brak konsultacji USA przed atakiem na Iran

Marcin Przydacz podkreślił, że Waszyngton powinien uzgodnić swoje kroki z państwami NATO, szczególnie jeśli później oczekuje ich wsparcia.

By
ARCHIWUM: Samoloty startują z pokładu lotniskowca klasy Nimitz należącego do Marynarki Wojennej USA w ramach operacji „Epic Fury”, 3 marca 2026 r. / Reuters

W środę doradca ds. polityki zagranicznej prezydenta Polski skrytykował Stany Zjednoczone za brak wcześniejszych konsultacji z sojusznikami przed podjęciem działań militarnych przeciwko Iranowi.

Marcin Przydacz w rozmowie z Radiem Zet podkreślił, że „minimalny szacunek” wobec partnerów wymagałby informowania ich z wyprzedzeniem, a nie dopiero w momencie pojawienia się problemów.

Jego wypowiedź odnosiła się do działań militarnych USA i Izraela wymierzonych w Iran. Zaznaczył przy tym, że Waszyngton powinien uzgodnić swoje kroki z państwami NATO, szczególnie jeśli później oczekuje ich wsparcia.

Prezydent Karol Nawrocki od dawna uchodzi za jednego z najbliższych europejskich partnerów Trumpa. Wielokrotnie określał go jako „prawdziwego przyjaciela Polski”, popierał zwiększenie wydatków obronnych w Europie i podkreślał kluczową rolę USA jako strategicznego sojusznika Polski.

Jednocześnie wypowiedzi te ujawniają rosnące różnice między stanowiskiem kancelarii prezydenta a rządem premiera Donalda Tuska w podejściu do konfliktu z Iranem.

Początkowo Nawrocki wyrażał poparcie dla działań USA i Izraela, wskazując, że Polska została wcześniej poinformowana dzięki kanałom komunikacji z partnerami. Później argumentował, że Iran stanowi zagrożenie dla porządku międzynarodowego, jednocześnie broniąc bliskiej współpracy z Waszyngtonem.

Rząd Donalda Tuska prezentuje bardziej ostrożne stanowisko. Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski poddawał w wątpliwość, czy Iran stanowi bezpośrednie zagrożenie uzasadniające działania USA. Z kolei minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz ostrzegał, że przedłużający się konflikt na Bliskim Wschodzie może wpłynąć negatywnie na dostawy uzbrojenia dla Ukrainy oraz spowodować wzrost cen energii, co byłoby korzystne dla Rosji.

Wypowiedzi Przydacza odzwierciedlają szersze obawy w Warszawie. Nawet politycy najbardziej przychylni Donaldowi Trumpowi starają się zapobiec sytuacji, w której Stany Zjednoczone podejmują jednostronne decyzje, oczekując następnie bezwarunkowego poparcia ze strony sojuszników z NATO.

Dla prezydenta Nawrockiego jest to szczególnie trudna sytuacja polityczna. Z jednej strony chce utrzymać bliskie relacje z Trumpem, z drugiej – pokazać wyborcom w Polsce, że potrafi stanowczo bronić interesów kraju i jego godności, także w relacjach z Waszyngtonem.