Sikorski reaguje na decyzję Orbana. Wątpliwości wokół incydentu w Serbii

Komentarz Sikorskiego odzwierciedla szersze obawy Warszawy, że całe zdarzenie może mieć polityczne znaczenie w kontekście zbliżających się wyborów na Węgrzech.

By
Wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski podczas konferencji prasowej w Warszawie, 16 lutego 2026 r. / Reuters

W poniedziałek szef polskiej dyplomacji, Radosław Sikorski, zakwestionował moment, w którym premier Węgier, Viktor Orban, zdecydował zwołać radę bezpieczeństwa po doniesieniach o odnalezieniu materiałów wybuchowych w pobliżu infrastruktury gazowej dostarczającej surowiec na Węgry.

Sikorski skomentował sytuację krótko, sugerując jej zbieżność z wyborami jako „podejrzanie dogodny moment”.

Wybory parlamentarne na Węgrzech zostały zaplanowane na 12 kwietnia.

W niedzielę Orban poinformował, że został powiadomiony przez prezydenta Serbii, Aleksandara Vučicia, o znalezieniu ładunków wybuchowych w pobliżu odcinka gazociągu znajdującego się w północnej części Serbii, niedaleko granicy z Węgrami. W odpowiedzi na sytuację premier Węgier zwołał nadzwyczajne posiedzenie Rady Obrony Narodowej, określając incydent jako możliwy akt sabotażu.

Choć władze w Budapeszcie nie wskazały jednoznacznie sprawców, zarówno Orban, jak i minister spraw zagranicznych Węgier Peter Szijjarto, zasugerowali możliwy udział Ukrainy w zdarzeniu, nawiązując do wcześniejszych sporów o tranzyt rosyjskich surowców przez jej terytorium.

Ukraina zaprzeczyła jakimkolwiek związkom z incydentem, sugerując jednocześnie, że zdarzenie mogło zostać zaaranżowane przez Rosję w celu wpłynięcia na kampanię wyborczą na Węgrzech.

Słowa Sikorskiego odzwierciedlają także szersze obawy Warszawy, że całe zdarzenie może mieć polityczne znaczenie w kontekście zbliżających się wyborów.

Premier Polski, Donald Tusk, w zeszłym tygodniu oskarżył węgierski rząd o polityczną zależność od Rosji, wskazując na kontakty Szijjarto z rosyjskimi przedstawicielami. Stwierdził również, że Węgry w praktyce od dawna oddalają się od Unii Europejskiej.

Polscy przedstawiciele wielokrotnie ostrzegali przed możliwymi działaniami Rosji w regionie. Wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski ostrzegał wcześniej, że Rosja mogłaby próbować wpływać na wybory i destabilizować sytuację w sąsiednich krajach za pomocą działań hybrydowych.

Wypowiedzi te pokazują rosnące różnice między Warszawą a Budapesztem od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku. Podczas gdy Polska należy do najaktywniejszych zwolenników Kijowa, Węgry utrzymują bliskie relacje z Moskwą i wielokrotnie blokowały lub opóźniały działania Unii Europejskiej wspierające Ukrainę.