Rosyjska ambasada w Dublinie oskarżyła w środę europejskie kraje o wykorzystywanie rzekomego zagrożenia ze strony Moskwy do zwiększania wydatków na obronność, militaryzacji oraz dalszego wsparcia dla Ukrainy. Odrzucono jednocześnie twierdzenia, że Rosja przygotowuje się do militarnej inwazji na Europę lub planuje eskalację działań hybrydowych przeciwko europejskim państwom.
W oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych ambasada stwierdziła, że hasło „rosyjskie zagrożenie” jest codziennie powtarzane przez zachodnie media.
Według rosyjskiej placówki europejskie państwa wykorzystują te doniesienia do uzasadniania zwiększania wydatków na obronność oraz „ogólnej militaryzacji Europy”. Moskwa twierdzi również, że ma to służyć uzasadnieniu dalszej pomocy finansowej, wojskowej i politycznej dla Ukrainy.
Odrzucono także twierdzenia o możliwej „nieuchronnej rosyjskiej inwazji”. W oświadczeniu podkreślono, że stanowisko Moskwy w sprawie bezpieczeństwa w Europie pozostaje niezmienne.
Rosyjska placówka powołała się przy tym na stanowisko prezydenta Władimira Putina z 25 września. Według ambasady Moskwa nie ma „żadnych planów, żadnych powodów, a co najważniejsze – żadnych rzeczywistych motywów, by zaostrzać sytuację w stosunkach z Europą”.

Rosja odniosła się również do ćwiczeń wojskowych Gallant Boar 2026, prowadzonych wspólnie przez Litwę, Polskę i Francję. Ambasada stwierdziła, że manewry są „konkretnie ukierunkowane” na rosyjski obwód królewiecki.
W oświadczeniu rosyjska placówka przekazała również, że pojawiły się informacje o przygotowaniach NATO do blokady powietrznej i morskiej Królewca oraz obwodu królewieckiego.
Rosyjska ambasada określiła tę kwestię jako „poważny powód do niepokoju”. Oceniła przy tym, że europejskie elity polityczne prowadzą „nieodpowiedzialną i krótkowzroczną” politykę, którą określiła jako „niebezpieczną grę”.















