Rosja ponownie wezwała zagranicznych dyplomatów i obywateli do opuszczenia Kijowa oraz zaapelowała o unikanie podróży do Ukrainy. Polska skrytykowała działania Moskwy, uznając je za próbę wywierania presji na Europę. Warszawa jednocześnie zapewniła, że nie zamierza zmieniać sposobu funkcjonowania swojej ambasady w ukraińskiej stolicy.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych odniosło się w niedzielę do kolejnych ostrzeżeń wydanych przez Rosję. Resort ocenił, że groźby i wezwania kierowane do dyplomatów świadczą o próbie zastraszenia Europy oraz podważenia jej poparcia dla Ukrainy.
„Takie działania, sprzeczne z zasadami prawa międzynarodowego, nie przyniosą jednak oczekiwanego skutku. Rosja nie złamie Ukrainy ani nie podważy europejskiej solidarności z narodem ukraińskim” – opublikowało MSZ na platformie X.
Przekazano także, że rosyjskie wezwania nie wpłyną na funkcjonowanie polskiej placówki dyplomatycznej w stolicy Ukrainy.
„Nie przewidujemy zmian w funkcjonowaniu Ambasady RP w Kijowie.” – przekazało MSZ.
Dzień wcześniej rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych ponownie zaapelowało do zagranicznych obywateli i dyplomatów przebywających w Kijowie o opuszczenie ukraińskiej stolicy. Rosja wezwała także do powstrzymania się od podróży do Ukrainy.
Władze w Moskwie zaleciły mieszkańcom Ukrainy unikanie obiektów wojskowych i administracyjnych.
Na wpis polskiego MSZ odpowiedział szef ukraińskiej dyplomacji Andrii Sybiha. Podziękował Polsce za wyrażone wsparcie i podkreślił znaczenie solidarności obu państw w obecnej sytuacji.
„Jestem wdzięczny Radosławowi Sikorskiemu i wszystkim naszym polskim kolegom za ten wyraz siły, jedności i zaangażowania. Bardzo cenimy wsparcie Polski w tym trudnym czasie i wiemy, że Polacy, podobnie jak Ukraińcy, nie dają się łatwo zastraszyć” – napisał Sybiha.
Podziękowania szefa resortu pojawiły się również w odniesieniu do oświadczeń innych państw europejskich oraz ich przedstawicieli, m.in. Francji, Słowenii, Holandii, Belgii, Słowacji, Austrii i Finlandii.















