BIZNES I TECHNOLOGIA
2 min. czytania
Spór o „Made in Europe”. Francja naciska na bardziej restrykcyjne zasady
Francja naciska na bardziej restrykcyjne kryteria dotyczące europejskiego pochodzenia produktów. Część państw UE chce natomiast uwzględnić także sprawdzonych partnerów handlowych.
Spór o „Made in Europe”. Francja naciska na bardziej restrykcyjne zasady
Flagi Unii Europejskiej powiewają przed siedzibą Komisji Europejskiej w Brukseli w Belgii, 12 grudnia 2019 r. [ARCHIWUM].

Unijne plany wspierania strategicznych gałęzi gospodarki doprowadziły do sporu o to, jak należy rozumieć zasadę „Made in Europe”. Francja opowiada się za bardziej restrykcyjnymi kryteriami, podczas gdy Niemcy, Belgia i kilka innych państw chcą dopuścić do systemu także zaufanych partnerów spoza UE.

W marcu Komisja Europejska przedstawiła propozycję, zgodnie z którą firmy działające w strategicznych sektorach, takich jak motoryzacja i czysta energia, musiałyby wybierać europejskich dostawców, jeśli chcą korzystać z publicznych pieniędzy.

Bruksela proponuje jednak bardziej elastyczne zasady dotyczące produktów wytwarzanych przez niektórych partnerów. Mogłyby one objąć dziesiątki państw powiązanych z Unią poprzez umowy o wolnym handlu, unie celne lub porozumienia dotyczące zamówień publicznych.

Celem takiego rozwiązania jest utrzymanie relacji handlowych z sojusznikami Europy, a jednocześnie uniknięcie zakłóceń w łańcuchach dostaw.

Według Francji proponowane podejście jednak jest zbyt szerokie. 

„Europejskie pieniądze publiczne powinny wspierać europejskich pracowników i europejskie fabryki” – powiedział w czwartek francuski minister przemysłu Sebastien Martin przed spotkaniem z ministrami państw UE w Brukseli.

Z kolei jak wskazała niemiecka minister gospodarki Katherina Reiche, chodzi o większą produkcję w Europie, przy jednoczesnym poleganiu na zaufanych partnerach, takich jak Norwegia, Szwajcaria i Kanada.

Podobne stanowisko wspierające bardziej elastyczną ideę przedstawił belgijski minister gospodarki David Clarinval.

„Nie chcemy zamkniętej listy, lecz otwartej, obejmującej wszystkie państwa, które przestrzegają zasad” – powiedział AFP, wymieniając Wielką Brytanię, Szwajcarię, Kanadę i Koreę Południową jako przykłady takich państw.

Jak donosi AFP, Polska opowiada się za rozwiązaniem pośrednim. Podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Michał Baranowski zaznaczył, że jest jeszcze za wcześnie, by przesądzać, czy w nowych zasadach zostaną uwzględnione takie państwa jak Wielka Brytania, Australia, Japonia czy Szwajcaria.

Podkreślił jednocześnie, że nowe przepisy nie powinny prowadzić do powstania dodatkowych obciążeń administracyjnych dla firm. Jak zaznaczył, przedsiębiorstwa, które mają otrzymać wsparcie, nie powinny być przy tym obciążane dodatkowymi wymogami.

Irlandia, która do końca roku sprawuje rotacyjną prezydencję w UE, stara się doprowadzić w ciągu najbliższych tygodni do porozumienia wszystkich 27 państw w sprawie wspólnego podejścia.

Jednym z rozważanych kompromisów jest dostosowanie definicji „Made in Europe” do specyfiki poszczególnych sektorów, a nawet konkretnych produktów. Zwolennicy tego rozwiązania liczą, że ułatwi ono osiągnięcie porozumienia.

PowiązaneTRT Polski - Ukraina krytykuje decyzję UE. Dwóch oligarchów wykreślonych z listy sankcyjnej
ŹRÓDŁO:AFP