Premier Donald Tusk zapowiedział we wtorek rozpoczęcie dochodzenia w sprawie możliwych powiązań nieżyjącego już przestępcy seksualnego Jeffreya Epsteina z rosyjskimi służbami specjalnymi.
Zapowiedź padła po tym, jak amerykański Departament Sprawiedliwości opublikował miliony wewnętrznych dokumentów związanych z Epsteinem. Z ujawnionych materiałów wynika, że utrzymywał on kontakty z wieloma wpływowymi osobami ze świata polityki, finansów, nauki i biznesu.
Podczas posiedzenia rządu Donald Tusk poinformował, że odpowiednie instytucje powołają specjalny zespół, którego zadaniem będzie zbadanie ewentualnych konsekwencji afery Epsteina dla Polski. Szczególną uwagę mają zwrócić doniesienia sugerujące możliwy udział rosyjskich służb wywiadowczych.
Jak zaznaczył, coraz liczniejsze publikacje i komentarze pojawiające się w międzynarodowych mediach wskazują na podejrzenia, że skandal związany z wykorzystywaniem nieletnich mógł być współorganizowany przez rosyjski wywiad. Jego zdaniem taka możliwość stanowiłaby poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa, zwłaszcza jeśli oznaczałaby posiadanie materiałów kompromitujących obecnych liderów.
Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie odniosło się od razu do zarzutów przedstawionych przez szefa polskiego rządu.
W grudniu, rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa komentowała ujawnione dokumenty, twierdząc, że pokazują one hipokryzję zachodnich elit. W swoim wpisie w mediach społecznościowych wskazywała, że w materiałach pojawiają się osoby, które — jej zdaniem — pouczały Rosję w kwestiach demokracji i praw człowieka.


