Podczas spotkania ministrów spraw zagranicznych w Paryżu, szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski zaapelował do Kongresu Stanów Zjednoczonych o przedstawienie swojego stanowiska wobec groźby prezydenta Donalda Trumpa dotyczącej przejęcia Grenlandii.
Minister Sikorski podkreślił, że kwestie suwerenności terytorialnej, wojny i pokoju należą do kompetencji Kongresu USA. Wezwał amerykańskich ustawodawców do jednoznacznego określenia, czy popierają, czy sprzeciwiają się pomysłom Trumpa dotyczącym Grenlandii, będącej częścią Królestwa Danii.
“Chcę wiedzieć, jakie stanowisko zajmuje Kongres Stanów Zjednoczonych w sprawie Grenlandii” – oznajmił Sikorski.
Jego komentarze pojawiły się w kontekście narastających obaw w Europie i Waszyngtonie dotyczących jednostronnych działań i retoryki Trumpa, które zdaniem krytyków pomijają konstytucyjne procedury i mogą osłabić spójność NATO.
Wcześniej w tym tygodniu grupa amerykańskich prawodawców z obu partii ostrzegła, że próba aneksji Grenlandii byłaby “niebezpieczna” i mogłaby wywołać “wojnę domową w NATO”. Demokrata Ted Lieu podkreślił, że nie ma “prawnych podstaw” do działań wojskowych wobec członka NATO, ostrzegając, że każdy żołnierz działający bez autoryzacji Kongresu wykonywałby nielegalne rozkazy.
Spotkanie w Paryżu, pierwotnie poświęcone Ukrainie i współpracy energetycznej Indii z Rosją, zwróciło się również ku sytuacji dotyczącej Grenlandii.
Szef francuskiej dyplomacji Jean-Noel Barrot zaznaczył, że Trójkąt Weimarski – Francja, Niemcy i Polska – rozszerzył konsultacje o “wszystkich partnerów europejskich”, a głównym pytaniem jest, jak Europa może wzmocnić swoje bezpieczeństwo. Podkreślił również: “Grenlandii nie można kupić ani przejąć. Czasy, gdy Luizjana była sprzedawana, minęły.”
Polska konsekwentnie opowiada się za kolektywnym bezpieczeństwem NATO, zwłaszcza od czasu rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Sikorski wielokrotnie podkreślał, że wiarygodność USA jest kluczowa dla polskiej obronności, a jednostronne działania Ameryki budzą w Warszawie poważne obawy.



